wtorek, 8 lipca 2014

This is the story of my life

Rozpoczęcie przeze mnie pracy przez pierwsze 4 dni wiązało się z zupełnym przerwaniem mojego życia towarzyskiego. Praca po 7-8h i poznawanie wszystkich rzeczy i obowiązków jakie do mnie należą należała do naprawdę wyczerpujących, dlatego za każdym razem gdy wracałam do domu marzyłam o tym, aby położyć się spać!
Dopiero w niedzielę po pracy (którą skończyłam o 17, cud!) zebrałam się i z moimi dziewczynami wybrałam się na rolki.
Wczoraj i dzisiaj miałam wolne, więc nadrabiam wszystkie internetowe jak i towarzyskie braki. Wczoraj dłuugi spacer po lesie z moją D., a dziś wieczorem mecz Brazylia - Niemcy w towarzystwie kochanej K. Jest super, takie wakacje mi odpowiadają!

Swoją drogą mam nadzieję, że już nie będę taka zmęczona po pracy i będę miała zmiany krótsze niż 7h codziennie, bo inaczej te swoje pół etatu wyrobię w 2 tygodnie! Wiedziałabym to, gdybym miała ułożony grafik, ale dogadać się z moją kierowniczką graniczy z cudem.. Nawet nie wiem czy jutro mam być w pracy, podobno jest jakieś szkolenie ale póki co dla mnie to jedna wielka niewiadoma!

Zrobiło się gorąco, wakacyjna pogoda już chyba na dobre zawitała u mnie w mieście. Niech tak pozostanie, bo póki co nie miałam jeszcze okazji wybrać się na plażę, a przecież mam tak niedaleko!

3 komentarze:

  1. Oczywiście, że dam znać :)

    No zapracowana jesteś mocno, ale przyzwyczaisz się pewnie w końcu, trzymam kciuki za to :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dajesz radę, to najważniejsze. Każdy kiedyś będzie miał wakacje, mimo, iż na razie wydaje się, że ta praca nigdy się nie skończy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej ;* Początki zawsze bywają trudne. Z czasem się przyzwyczaisz, a ze zmianami może też sytuacja się jakoś unormuje :) A na życie towarzyskie zawsze znajdzie się czas ;p
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń