Kiedyś chciałabym być czyjaś, tak po prostu.
wtorek, 27 listopada 2012
środa, 21 listopada 2012
Człowiek potrzebuje człowieka, żeby być człowiekiem
"Zbrodnia i kara" oraz "Lalka" jakoś specjalnie nie przypadły mi do gustu (no ciekawe czemu?!) i moje wypracowanie polegało na analizie i interpretacji wierszy Tuwima. Lekko nie było, ale jako tako zadowolona ze swojej pracy jestem. Mam nadzieję, że wszystko dobrze zapisałam i jakieś punkty z tego będą.
Co do czytania ze zrozumieniem. Sam tekst bardzo fajny, dobrze się go czytało. Aż do czasu przeczytania pierwszych pytań. Chociaż najgorzej nie było, udało mi się wybrnąć ze wszystkiego, mam nadzieję, że na całkiem przyzwoitym poziomie.
A jutro matematyka - śmiechu warte to wszystko będzie, tak czuję.
Chyba nie jestem gotowa, aby pisać maturę, ale pocieszam się że mam już cały materiał przerobiony i może coś mi tam zaświta kiedy będzie taka potrzeba.
Do tego wszystkiego cały czas siedzę nosem w książce od biologii i cały czas wierzę, że do piątku opanuję cały materiał. Ogólnie to też będzie parodia, tak mi się wydaje.
Ale niczym się nie przejmuję, przecież to tylko próbne. Zresztą nigdy nie będę wiedziała wszystkiego, więc nic straconego.
Jedyne czego się w ogóle nie boję i wiem, że dobrze mi pójdzie to czwartkowy niemiecki. Specjalnie wzięłam sobie podstawę, aby się nie stresować i napisać to na lajcie. Pierwszy raz wierzę, że niemiecki może pójść mi dobrze! ;-)
Odchodząc od maturalnych tematów, to cieszę się bardzo gdy wszystko się wyjaśnia. Pierwszy raz nie musiałam się o nic prosić, zostałam przeproszona i w końcu wiem, że razem przetrwamy wszystko. Zapewne będziemy się jeszcze nie raz kłócić, bo tak to już bywa ale jeśli razem stawimy czoła naszym słabością to nasza przyjaźń będzie jeszcze trwać latami!
niedziela, 18 listopada 2012
Nadszedł czas na budowanie nowej rzeczywistości
Ludzie się zmieniają, zaczynam dostrzegać ich w innym świetle, w nowej rzeczywistości. Jak to się dzieje, że osoba którą kochasz całym sercem nagle staje się dla Ciebie taka obca i inna? Przecież jeszcze niedawno mogłyśmy ze sobą robić wszystko, o każdej porze dnia.
Nie straszne nam było podróżowanie na drugi koniec Polski z bagażami większymi od nas aby dotrzeć na obóz, wspólne spędzanie czasu dawało nam tyle radości, zawsze byłyśmy dla siebie oparciem.
A teraz? Teraz okazuje się, że są ważniejsze priorytety niż przyjaźń, którą budowałyśmy we trójkę od 5 lat.
To straszne kiedy dowiaduję się, że kolejna ważna osoba w moim życiu wybiera ponad wszystko uczenie się i użalanie nad sobą jak to ona nie ma ciężko. W zeszłym roku była matura, teraz kolokwia. Dobrze, jestem w stanie zrozumieć naprawdę wiele jeśli chodzi o czas poświęcony nauce. Tylko dlaczego moje problemy są w tym momencie negowane, bo 'ja mam ciężej niż Ty, zobaczysz jak pójdziesz na studia!'. Ile mam znosić takie gadanie?
Ale czym ja się przejmuję? Przecież nam nie wolno narzekać, bo ona ma gorzej, bo ona ma ciężej, bo to, bo tamto.
Kiedy chciałam z nią porozmawiać, to przekładała spotkania. Gdybym powiedziała, że dziś nie mogę wyjść z nimi - obraziłaby się.
Gdzieś tam kiedyś, chciałabym w końcu odnaleźć spokój..
czwartek, 15 listopada 2012
A niebo zostawmy im - Aniołom oraz wróblom
Dzisiejsze skrócone lekcje wprawił mnie w dobry humor od początku dnia. Co za szczęście spędzać na każdym przedmiocie tylko po 35 minut i skończyć prawie o dwie godziny wcześniej. Raj jak się patrzy!
Na pierwszych godzinach usilnie próbowałam nauczyć się na sprawdzian z niemieckiego, ale jak to mi nic z tego nie wyszło. Mam nadzieję, że dwa będzie - w pełni zasłużone, w końcu świadomie olałam naukę na dziś.
Do tego wszystkiego cały dzień spędziłam na plotkowaniu i oglądaniu klasowego zdjęcia, które to otrzymaliśmy w końcu w swoje łapki.
Po powrocie do domu okazało się, że nie muszę nic na jutro przygotowywać (cud, cud, cud!) więc zajęłam się oglądaniem serialu, a potem wspaniałomyślnie stwierdziłam, że najwyższa pora sprzątnąć w pokoju. Także wszystkie półki, szafki i toaletka doczekały się starcia kurzu i poukładania rzeczy na nowo. Na koniec poodkurzałam jeszcze i mogłam delektować się pięknym porządkiem i ładem u siebie.
Jutro udaję się do szkoły dopiero na 10:05, więc jest jakaś minimalna szansa, że uda mi się wyspać. Poza tym po lekcjach wpada do mnie kolega z klasy, abym wytłumaczyła mu genetykę mendlowską. Zrobiłam to już tyle razy, że mogę z zamkniętymi oczami rozwiązywać te wszystkie krzyżówki.
Próbna matura z biologii jest już w przyszły piątek a ja z materiałem jestem daleko w polu. Nie mam przerobionych nawet 50% tego co powinnam! Jak na razie skupiam się tylko na tym co już robiłam, aby sobie powtórzyć i utrwalić. Jeszcze nie wiem jaki będzie tego skutek. Ogólnie jak czytam o tych wszystkich żyłach i aortach to automatycznie dostaję napadów śmiechu. Śmieszna reakcja obronna mojego organizmu - niestety, ale krew, żyły i inne tego typu rzeczy powodują u mnie nagłe osłabienie. Oh, matura to będzie katorga!
A teraz najwyższa pora udać się w stronę łóżka, może jeszcze uda mi się przeczytać parę stron książki, bo dawno już nie miałam niczego ciekawego w rękach!
poniedziałek, 12 listopada 2012
Nawet problem z sukienką (na którą dalej nie mam pomysłu!) nie wydaje się taki straszny ;-)
Dwie części (a w sumie to trzy, jeśli weźmiemy pod uwagę zeszłoroczny ustny) próbnego dsd sprawdzone. Jak na razie udało mi się napisać to wszystko na najwyższy stopień czyli C1. Jeszcze tylko rozprawka i próbny egzamin uznam za skończony. Takim sposobem został nam niecały miesiąc do oficjalnego egzaminu a ja pierwszy raz się tego nie obawiam i zastanawiam się czy by sobie nie zmienić deklaracji maturalnej na rozszerzony niemiecki. Ale to mam czas aby się nad tym jeszcze zastanowić!
Poza tym wszystkim to był chyba jeden z przyjemniejszych poniedziałków w tym roku szkolnym! Wstawało mi się nadzwyczaj dobrze a do tego wszystkiego okazało się, że nie ma ostatniej geografii. No żyć nie umierać!
A tak ogólnie to przespałabym cały czas jaki pozostał do świąt, bo wcale ale to wcale nie mam w przyszłym tygodniu próbnych matur.
czwartek, 8 listopada 2012
Słuchanie zaliczone na najwyższy poziom <dumny>. Czytanie ze zrozumieniem jeszcze nie sprawdzone, tak samo jak rozprawka.
Jeśli chodzi o rozprawkę - temat tragiczny. Czy globalizacja ma wpływ na formę rodziny? Trochę musiałam pomyśleć nad ogólnym tematem, diagramem i dodatkowym tekstem. Do tego jeszcze argumenty za i przeciw, moje zdanie i podsumowanie. Łącznie zajęło mi to trzy strony a4 i coś około sześciuset słów. Sama się zdziwiłam, że znam tyle po niemiecku. Ale widać, że stres i przypływ adrenaliny świetnie działają na mój mózg :)
Dlatego dzisiaj nie zrobiłam prawie nic. Jedynie powtórzyłam sobie wodorotlenki z chemii i z niecierpliwością czekam weekendu. Mam już dość tego tygodnia, nic mi się nie chce i jak zwykle chodzę niewyspana.
Zdecydowanie potrzebuję soboty i koniecznie muszę spotkać się z moimi dziewczynami. Brakuje mi kontaktu z ludźmi spoza szkoły. Koniecznie trzeba to zmienić!
Ogólnie to mam strasznie chaotyczne myśli, więc i ta notka za bardzo ładu i składu nie ma. Do tego wszystkiego rośnie mi ósemka i zdecydowanie nie podoba mi się to, że cholernie boli.
Chyba najwyższa pora wziąć się za siebie!
niedziela, 4 listopada 2012
Ale w końcu się zmobilizowałam (co jest małym sukcesem - okazało się, że jestem cholernie niekonsekwentna) i postanowiłam zmusić siebie do odrobiny kreatywności.
Po pierwsze długi weekend minął szybciej niż się zaczął. Oczywiście nie zrobiłam większości rzeczy, które sobie założyłam (tak, tu panicznie zaczynam się obawiać o swoją maturę) i teraz w niedzielę wieczór staram się wszystko nadrobić. Muszę jeszcze pouczyć się matematyki i napisać pracę na historię, którą miałam oddać przed długim weekendem. Życie! Przydałoby się jeszcze spojrzeć na parę tematów z tego przedmiotu, bo oczywiście nawet nie podeszłam do zaliczania zaległego sprawdzianu czy kartkówki czy co to tam było. WOS też się śmieje z półki i czeka na moje zainteresowanie. Ale jakoś nie jestem skłonna aby zająć się czymkolwiek z humanistycznych przedmiotów.
Chociaż dzisiaj nawet i moje przyrodnicze zajęcia mi nie idą. Jakoś nie mam w sobie samozaparcia aby nauczyć się o tym oddychaniu komórkowym czy zająć się dysocjacją. Nic mi się nie chce, już nie wiem co mam z tym zrobić!
Chyba w końcu mogę być dumna z P. Po 9 miesiącach, kiedy zostawił mnie, żeby tworzyć świetny związek z matematyką (taak, matematyka ważniejsza od dziewczyny!), w końcu usunął nasze wspólne zdjęcia z fejsa. Chyba musiał dojrzeć do niektórych decyzji. Swoją drogą szkoda, że nie był dojrzały wtedy kiedy zrywał ze mną. Bo nie wiem czy dojrzałym zachowaniem jest to co on prezentował. Gdy mijaliśmy się na korytarzach szkolnych udawał, że mnie nie widział, jakbym była powietrzem. Rozumiem, że nie byliśmy już parą, nikt nie kazał mu się rzucać mi na szyję i opowiadać jak mu minął dzień. Do dziś pamiętam, że przez przypadek stałam obok niego w kolejce w bufecie. Obrócił się, spojrzał na mnie i jak gdyby nigdy nic przeszedł obok mnie udając, że mnie nie ma. Wtedy to strasznie bolało, a ja jeszcze długo po zerwaniu nie mogłam się pogodzić z tym co zrobił, zwłaszcza że obiecał, że zawsze będzie przy mnie. Tak czy inaczej w tym momencie jest dla mnie zerem, a ja mam nadzieję, że już więcej go nie spotkam.
A jeśli już mogę sobie trochę ponarzekać.. Nie mam partnera na studniówkę, nie mam z kim tańczyć poloneza i boję się matury, koniec.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)