poniedziałek, 30 września 2013

Now I'm rising from the crowd

Pierwsze wykłady już za mną. Na pierwszy rzut - socjologia i pedagogika. Jak na razie pozostaje mistrzem robienia notatek i nawet podczas piątej (na początku napisałam 'piątek' - czyli już wiem czego bardzo pragnę!) godziny siedzenia w jednym miejscu byłam w stanie wszystko notować. Ale spokojnie, w przyszłym tygodniu wszystko mi minie i będę błagać kogoś bardziej ogarniętego o jakiekolwiek informacje.

Ten dzień nawet nie był tak zły, a to dlatego, że zajęcia zaczynam dopiero o 9:15 i w spokoju mogę się wyspać, do tego jeszcze zostaliśmy zwolnieni 20 minut przed czasem w ramach nagrody za tak 'liczne' przybycie (19 osób na kierunku - obecnych szalone 13).

Od tego siedzenia strasznie bolą mnie kolana, że przez chwile nie mogłam podnieść się z łóżka (raz wstałam wcześniej i już o 16 jestem nie do życia ;x).

Zdecydowanie tęsknie za ławkami i zwykłymi krzesłami, sale wykładowe są tak bardzo niepraktyczne i niewygodne!

Jutro zabawa z anatomią, będzie ciekawie - już to widzę!

Czy ktoś ma jakiś pomysł jak pozbyć się hm.. denerwującej nowo poznanej koleżanki? Chętnie wysłucham!

środa, 25 września 2013

No to jestem już pełnoprawną studentką! Dzisiaj obyła się uroczystość immatrykulacji i oficjalnie zostałam przyjęta w poczet studentów. Brzmi bardzo poważanie!

Oczywiście na początku musiałyśmy się zgubić (my z N. zawsze tak mamy, do tego jeszcze nowo poznana koleżanka była z nami = zagubienie drogi razy 3), ale na szczęście poratował nas jakiś chłopak z ratownictwa medycznego i dzięki niemu dotarłyśmy na czas. Na samym początku dostaliśmy togi i te śmieszne czapeczki (można było poczuć się jak w Hogwarcie!). Samo rozpoczęcie roku trwało jakieś 2h - milion osób chciało przemawiać, potem ślubowanie i niby spotkanie z opiekunem roku (które się u nas nie odbyło, ale cii!).
Wizyta w dziekanacie zaowocowała ponad godzinnym staniem w kolejce po odbiór legitymacji i identyfikatora (dzięki któremu mam wstęp do szpitala, ale ja tam nie mam w ogóle zajęć, więc nie wiem po co mi to!). W międzyczasie tak bardzo zgłodniałam, że miałam wrażenie iż mój żołądek zaraz zacznie trawić się sam. W drodze powrotnej wstąpiłam jeszcze do fotografa odebrać zdjęcia i biegiem wróciłam do domu aby najeść się gołąbkami.

Do tego wszystkiego dostałam plan, pozdrawiam środy od 8:00 do 20:00 <3 niby mam przerwę w środku, ale nawet nie zdążę wrócić do domu! Do tego świetne przedmioty: socjologia, pedagogika, biostatystyka, filozofia i jeszcze parę innych. Jak na razie brzmi kosmicznie i.. nudno!
W poniedziałek pierwsze zajęcia, zobaczymy co to będzie!

piątek, 20 września 2013

What does the fox say?

http://youtu.be/jofNR_WkoCE <- zdecydowanie moja piosenka, która chodzi za mną już od jakiegoś czasu. Jest po prostu rewelacyjnie głupia, ale nie chce wyjść z głowy!

W końcu zebrałam się w sobie aby usiąść na spokojnie przed laptopem i zabrać się za pisanie czegoś porządnego tutaj.

Wczoraj wróciłam ze wsi, ponieważ po raz kolejny już zebrałyśmy się z dziewczynami i na 3 dni pojechałyśmy oderwać się od rzeczywistości. Najwięcej czasu zajmowało nam przesiadywanie przed xboxem. Taak, pięć dziewczyn, piwo, cztery pady i wyścigi zamienne z bijatykami były na prządku dziennym. Wieczorem jeszcze włączałyśmy kinecta i zabawą nie było końca. Dzielnie tańczyłyśmy nawet najgłupsze układy, a zaletą gry było to, że można tańczyć aż w cztery osoby! Później jeszcze nawet rzuciłyśmy się na tańce towarzyskie a nawet bitwy taneczne.
Do tego dużo czasu spędzałyśmy w kuchni pichcąc smaczne obiadki i piekąc pachnące i słodkie ciasta. Rozmową nie było końca, ciągle znajdowałyśmy nowe tematy. Głównym oczywiście były studia, bo tak się złożyło, że czwórka z nas dopiero w tym roku zacznie swój pierwszy rok!

A gdy wróciłyśmy do domów to szybko zetknęłyśmy się z rzeczywistością. Mnie od razu zagoniono do obierania ziemniaków i tyle miałam z odpoczynku! ;-P

Dzisiaj jeszcze byłam na korkach z niemieckiego i na szczęście mama dziewczynki zapłaciła mi za 12 godzin z góry więc mam nagły przypływ gotówki. Ale już postanowiłam, że większą część wpłacę po prostu na konto i będzie ona czekała na jakąś naprawdę ważną potrzebę!

No i dzisiaj już oficjalnie dowiedziałam się, że jednak otwierają mój kierunek, mimo iż jest nas tylko 19 osób. Zapłaciłam za legitymację i w spokoju mogę czekać na 25 września, kiedy to odbędzie się immatrykulacja.
Zdecydowanie jedno mi się nie podoba, że nie mam jeszcze planu ani nawet podanych jakie będę miała zajęcia. Chciałam sobie ustawić korki pod plan (bo mam jeszcze jedną osobę z którą muszę się umówić!), a tu wszystko będzie dostępne dopiero po 25.09! Trochę jestem zła, ale w sumie do środy zostało już mało czasu.

A teraz uciekam do łóżka, bo ból brzucha nie pozwala mi się już za bardzo skupić!

czwartek, 12 września 2013

Feeling my way through the darkness

Jesień zadomowiła się u mnie już na dobre. Od dwóch dni ciągle pada i nie ma ani chwili kiedy z nieba nie lecą mokre krople.

Rozpoczęcie moich studiów to jedna wielka niewiadoma. Nawet nie jestem pewna czy otworzą mój kierunek i czy czasem w październiku nie zostanę na lodzie! W sekretariacie nic nie wiedzą a listy są co chwila aktualizowane. Na naszym kierunku jest magiczne 20 osób (jak tylko jedna się jeszcze wykruszy - mogą nam nie otworzyć kierunku!). Nie wiadomo kiedy będzie ostateczna lista i czy to wszystko kiedyś ruszy.
Jednym słowem tragedia, aż odechciewa się czegokolwiek!

sobota, 7 września 2013

When your dreams all fail

Wrzesień zawitał na dobre. Za 16 dni zapanuje astronomiczna jesień, a mi na samą myśl o chłodnych porankach i wieczorach robi się zimno!

Ostatnio zupełnie nie miałam głowy by tutaj zaglądać. Zapewne w większej mierze było to moje zwykłe lenistwo i przyznaję się do tego bez bicia! Cóż poradzić, taka moja natura! Ale i tak jestem z siebie dumna, że nie zostawiłam tego wszystkiego już dawno temu, tylko bardziej lub mniej regularnie tutaj zaglądam.

Z ostatnich dni korzystam tyle ile mogę, spędzam jak najwięcej czasu z moją D., która już niedługo wyjedzie do stolicy.
Ale mamy plany, które (aż niemożliwe!) są bardzo prawdopodobne! Mam nadzieję, że wszystko wypali, bo jeśli tak to już w listopadzie zwiedzać będę warszawski dworzec!

Staram się również odświeżać stare znajomości, bo przecież nie warto tracić nikogo z kim miało się dobre kontakty. Więc spotykam się z tymi ludźmi, z którymi dawno nie miałam kontaktu. Cieszę się z tego niesamowicie, bo świetnie jest wyskoczyć sobie z kimś na kawę/piwo i powspominać to co już było :)

p.s A Pan Uroczy jak szybko pojawił się w moim życiu tak szybko z niego zniknął. Przecież nie mam co się martwić, nie?! (tak sobie wmawiam, żeby nie było mi smutno, że dalej nie mam faceta i jestem sama!)