środa, 28 sierpnia 2013

When the day has come

Pan Uroczy okazał się jednak nie do końca tak uroczy, jak na samym początku.
Jak na razie staram się to wszystko poukładać w głowie i poważnie się zastanowić czy chcę w dalszym ciągu iść w jakiś tam określonym kierunku z naszą znajomością.

Wszystko i tak pewnie wyjaśni się na dniach. Oby, bo nie lubię niewiadomych i tego ciągłego czekania na wyjaśnienie.
Teraz sama nie wiem czego chcę i to jest chyba najgorsze z tego wszystkiego..

piątek, 23 sierpnia 2013

We'll be counting stars

Tydzień pełen wrażeń dobiega już końca. Dobrze, najwyższa pora odpocząć! :)

Zaczęło się w poniedziałek kiedy do postanowiłyśmy pojechać z D. do Olsztyna aby odebrać jej papiery z uniwersytetu. Punkt 9:30 zjawiłam się u niej i szybko zaopatrzyłyśmy się w zapasy jedzenia i pojechałyśmy na stację benzynową zatankować nasz zielony pojazd. Gdy D. zajmowała się paliwem ja ustawiłam nawigację, którą pożyczył nam mój tata (chyba za bardzo nie wierzył, że same jesteśmy w stanie gdziekolwiek dojechać!). Na początku nie byłyśmy wstanie dogadać się z nawigacją i jechałyśmy po swojemu, ale po pewnym czasie wszystko było już w porządku.
Do Olsztyna bez żadnych problemów dojechałyśmy na 12, udałyśmy się tam gdzie D. składała papiery, jednak okazało się, że musimy pójść zupełnie gdzie indziej. Na szczęście przesympatyczny pan (który swoją drogą namawiał nas na studiowanie matematyki) dał nam dokładny adres, a my zadowolone udałyśmy się do samochodu. Miny nam zrzedły kiedy okazało się, że dziekanat jest czynny do 12 a my wylądowałyśmy pod jego drzwiami dokładnie o 12:59. Dobrze, że są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie. Przemiła pani z szatni po cichu powiedziała nam gdzie mamy się udać i tym uratowała naszą misję przed niepowodzeniem. Uradowane wróciłyśmy do samochodu po drodze zahaczając o sklep i ruszyłyśmy w kierunku Gdańska. Droga powrotna również minęła bez problemów i rozstałyśmy się w spaniałych humorach.

Wieczorem spotkałam się z przyjacielem i to było zwieńczenie naprawdę udanego dnia!

We wtorek spotkałam się z pewnym uroczym Panem i cały dzień byłam w skowronkach. Spotkaliśmy się o 17 w parku, tam spędziliśmy chyba z półtorej godziny, później poszliśmy na punkt widokowy i jeszcze w jedno miejsce na spacer. Rozstaliśmy się dopiero koło 21:30 kiedy to wsiedliśmy do autobusów (cóż za szczęście, że przyjechały w tym samym momencie!). Uroczy Pan zabawiał mnie cały czas swoją gadką, świetnie mi się z nim rozmawiało i w sumie dalej rozmawia bo bez przerwy piszemy smsy i aż nie mogę się doczekać aż w końcu dogadamy się co do następnego spotkania!

W środę za to spotkałam się z moją kochaną D. i poszłyśmy do kina na 'Dary anioła: Miasto kości'. Jak dla mnie film świetny i mimo, że pozmieniali trochę (wiadomo, że to nigdy nie będzie tak samo jak w książce ale niektóre rzeczy aż się prosiły aby zostały umieszczone w filmie!) to jestem jak najbardziej na tak i cieszę się, że zdecydowałyśmy się pójść na ten film. Oczywiście zdążyłyśmy obgadać milion spraw (sprawę Pana uroczego też!) i pożegnałyśmy się na dłużej, bo D. znowu wyjeżdża.

Czwartek był dla mnie misją bo jechałam do Tczewa pociągiem i bałam się, że zgubie się na dworcu na którym byłam już przecież milion razy (tak, tak mówię o dworcu w moim mieście!). Gdyby nie to, że wprowadzili u nas automaty z biletami to w życiu nie zdążyłabym na czas a moja mama miała ze mnie niezły ubaw. W pociągu spotkałam się z M. i razem dzielnie plotkowałyśmy przez 30 minut, żeby w końcu wysiąść na stacji i udać się do naszej koleżanki z klasy. U niej był grill, było śmiesznie i sympatycznie. Chociaż wracanie w nocy do domu nie było najbardziej genialnym pomysłem to czas umilał mi Pan uroczy oczywiście! Wróciłam po północy i padłam na łóżko.

A dziś nie wychodziłam z pokoju praktycznie w ogóle (no raz poszłam do sklepu po czekoladę i banany!) i odpoczywam po całych czterech aktywnych dniach.

Sierpień się kończy, robi się coraz chłodniej. Już tęsknię za upałami!

czwartek, 15 sierpnia 2013

So wake me up when it's all over

Moja D. wróciła, moja D. wróciła! Od poniedziałku widziałyśmy się codziennie nadrabiając dwutygodniowe zaległości. Teraz pojechała na wieś, ale już planujemy następny tydzień, który zapowiada się całkiem ciekawie!

W poniedziałek jedziemy do Olsztyna odebrać jej papiery, później planujemy jakieś kino, rolki, rowery, tańczenie na xboxie oraz wiele innych rzeczy i D. znowu wyjeżdża, tym razem tylko na tydzień.
Będzie dobrze, czuję to!

Zostało jakieś półtorej miesiąca do rozpoczęcia roku akademickiego. Cieszę się jak głupia i nie mogę się już doczekać!

sobota, 10 sierpnia 2013

I saw the world spin beneath you

Wcale nie jest tak, że znowu zostałam sama w domu na noc (albo chociaż na większą jej część) i wcale nie przeciągam pójścia spać najdłużej jak się da.
Co z tego, że praktycznie zasypiam przed komputerem a oczy pieką mnie niemiłosiernie?

Chyba muszę załatwić sobie jakieś silne męskie ramiona, które chciałyby ze mną spędzać te noce.

Mam dwadzieścia lata i boję się zostawać samej w domu na noc. Czy to nie jest zabawne?

niedziela, 4 sierpnia 2013

I wake up to your sunset

Wysiłek fizyczny uzależnia!
Półtorej godziny jazdy na rolkach już za mną, na następne dni planuję na przemian biegać, jeździć na rolkach i może uda mi się nawet wsiąść na rower. Najwyższa pora zacząć robić coś dla siebie, a takie samotne wypady ze słuchawkami na uszach pozawalają przemyśleć wiele rzeczy.
Od dzisiaj postanowione - ruszam się jak najczęściej! ;-)

Będę musiała chyba skoczyć do biblioteki, bo wczoraj skończyłam czytać ostatnią część trylogii Czarnego Maga i nie mam za co się zabrać. Książką jestem pozytywnie zaskoczona (chociaż oczywiście ubolewam nad losami mojej ulubionej postaci!) i teraz muszę znaleźć coś równie dobrego. Nie mam jeszcze pomysłu, kusi mnie Gra o tron, ale nie wiem czy teraz chcę się brać za coś taak obszernego i ciężkiego. Na teraz potrzebuję coś przyjemnego i lekkiego, macie jakieś pomysły? ;-)