środa, 29 maja 2013

I’m gonna pop some tags, only got twenty dollars in my pocket

Moja pierwsza rozmowa o pracę chyba nie poszła mi najlepiej. Ale tak to jest kiedy nie do końca usłyszy się z którego miejsca do Ciebie dzwonią. Także poszłam zupełnie nie przygotowana i wydaje mi się, że mogę już pożegnać się z pracą w zarze!

Dzisiaj odebrałam swój certyfikat DSD, przy okazji spotkałam się przedostatni raz z całą moją klasą. Później przesiedziałam dwie godzinki u mojej N. wyjadając jej pół lodówki i udałam się na wyżej wspomniane spotkanie.

Z wakacji korzystam w pełni - śpię, czytam, oglądam filmy i seriale. Żyć nie umierać!
Jeszcze tylko przydałaby się praca i byłabym spełniona!

Jeszcze się zdziwiłam dzisiaj, bo gdy logowałam moją N. do systemu rekrutacyjnego na uniwersytecie pokazało się jej, że musi zapłacić opłatę rekrutacyjną w wysokości 85 zł. Dziwne, bo u mnie na koncie jest 70, a logowałam się jakie 2 tygodnie temu. Teraz w sumie nie wiem ile mam zapłacić, bo nie chcę żeby była jakaś sytuacja, że nie wezmą mnie pod uwagę w rekrutacji. Napisałam maila do dziekanatu, zobaczymy jak się sprawa rozwiąże!

środa, 22 maja 2013

Summer paradise

MAM WAKACJE!
Mogę biegać, mogę oglądać filmy, seriale, mogę czytać książki, mogę robić jedno wielkie nic! Jak na razie delektuję się początkiem najdłuższych wakacji jakie kiedykolwiek będę miała.

Na dzień dzisiejszy nie przejmuję się brakiem pracy (no jutro już zacznę), wyleguję się bezkarnie do późna w łóżku (no dzisiaj pierwszy dzień, ale pewnie to się powtórzy!) i nie przejmuję się zupełnie niczym!

Dzisiaj postanowiłam doprowadzić swój pokój do porządku, ponieważ przez matury trochę oszukiwałam ze sprzątaniem i ewentualnie przeleciałam kurze i coś tam zamiotłam.
Porządnie się dzisiaj za to wszystko zabrałam i mam teraz lśniący i pachnący pokoik! Mam całą wielką siatkę makulatury, a wszystko to moje ukochane kserówki. Oczywiście największa ilość jest z niemieckiego. Przez te 4 lata, nawet przy regularnym wyrzucaniu zapasów, uzbierało się tego naprawdę mnóstwo!

Byłam również dzisiaj na rolkach, całe 10 minut, bo potem złapała nas burza i we trójkę wylądowałyśmy u K. popijając herbatkę i zajadając pyszne lody. Więc i tak chyba wyszłyśmy na tym lepiej niż kiedykolwiek!

Czeka nas wspólny weekend spędzony na wsi. Oby nam pogoda w miarę dopisała, bo chcemy się poopalać , popływać kajakiem i spędzać dużo czasu na świeżym powietrzu!

Lecę cieszyć się wakacjami!

wtorek, 14 maja 2013

All or nothing

Najgorsze już za mną!
Przebrnęłam przez polski, matematykę a dzisiaj opuszczając mury szkoły skakałam z radości w duchu, że chemia już za mną!
Zupełnie nie obchodzi mnie (no może na tą malutką chwilę) jaki wynik uzyskam. Po prostu jestem niesamowicie radosna, że nie muszę już patrzeć w stronę układu okresowego i modlić się o proste zadania.
Fakt, dzisiaj niektóre z nich niemiło mnie zaskoczyły, ale były też takie które potrafiłam rozwiązać z zamkniętymi oczami.

Teraz została mi ta 'łatwiejsza' część i w przyszłym tygodniu będę mogła z radością oznajmić, że mam wakacje!

Aktualnie potrzebuję jakiejś silnej motywacji, aby ogarnąć prezentację na polski. Ciągle jestem w trakcie czytania 'Syzyfowych prac', które niemiłosiernie mi się dłużą. Ale liczę, że do czwartku je skończę, przed weekendem chcę mieć jeszcze pojęcie o czym chce mówić i w poniedziałek pięknie wszystko zaliczę!
W międzyczasie powtórzę słówka na czwartkowy niemiecki i dokończę materiał na piątkową biologię.
Ale teraz nic nie jest mi straszne - w końcu chemia za mną!

Uciekam robić coś pożytecznego, w końcu nie warto marnować każdej wolnej chwili!

niedziela, 5 maja 2013

What if God was one of us?

W końcu zrobiło się tak ciepło, tak wiosennie!

Nie przypuszczałam, że jestem w stanie w ciągu dwóch dni przeczytać tyle streszczeń i opisów i dalej wiedzieć o co chodzi.
Do tego jeszcze powoli kończę wyjaśniać wszystkie niewiadome z matmy, w moim przypadku ciągi i tym podobne i coś czuję, że może być dobrze!

Cieszę się jak głupia, ciągle się uśmiecham i dzisiaj podchodzę do wszystkiego na takim luzie jak nigdy :)

Zaraz uciekam na powtórki z matmy do mojej K., a jutro ostatni dzień przed wielkim maratonem maturalnym!

czwartek, 2 maja 2013

We’re not broken

Tak strasznie bym chciała, aby było już po chemii. To jest chyba jedyna matura, która napawa mnie aż tak strasznym lękiem.
Chociaż odkąd zaczęłam uczyć się razem z moją D. to coraz więcej rzeczy rozumiem i jako tako myślę, że uda mi się ją napisać.

Nigdy nie przypuszczałam, że będę tak bardzo uczyć się przed maturą. Ale to chyba dlatego, że jak zwykle zostawiłam sobie wszystko na ostatnią chwilę.
Mam tyle rzeczy do robienia, że nie wiem za co się zabrać i najchętniej to usiadłabym na łóżku z kubkiem kakao i zabrała się za czytanie jakiejś ciekawej książki.
Swoją drogą 'Syzyfowe prace' aż się proszą, żeby je w końcu przeczytać, bo inaczej nie zacznę nawet pracować nad moją prezentacją ustną z polskiego. Ale jak na razie zupełnie się tym nie przejmuję i odkładam wszystko na 'po chemii'.

Za pięć dni pierwsza matura, a ja zdążyłam powtórzyć tylko do baroku.. Ale co ja się przejmuję, przecież mam jeszcze tyyyyle czasu! :)

Chciałabym aby pomaturalne plany wypaliły, bo w końcu trzeba będzie odpocząć! :)