piątek, 29 sierpnia 2014

Watching the world spin a round

Przez chwilę cieszyłam się możliwością odpoczęcia spowodowane trzydniowym wolnym, jednak sms od kierowniczki sprowadził mnie na ziemię i takim sposobem w niedzielę idę do pracy. Przynajmniej dopisze mi godziny i dostanę większą wypłatę.

Dzisiejszy dzień postanowiłyśmy z moimi dziewczynami spędzić razem. Pierwotny plan obejmował pójście w trójkę na koło widokowe a następnie gdzieś na obiad. Koniec końców na koło poszyłyśmy we dwie. Widoki super, zwłaszcza że miałyśmy ładną pogodę jednak uważam, że 25 zł to zdecydowanie za dużo jak na taki rodzaj rozrywki.
Gdańsk taki ładny!

Później z K. udałyśmy się do sklepu po zakupy i zawitałyśmy do D., aby ugotować obiad. Stanęło na naleśnikach ze szpinakiem, fetą i łososiem, a na deser ciastka francuskie z jabłkami i przepyszną latte. Spędziłyśmy razem pół dnia śmiejąc się i wspominając wspólne wyjazdy. Do tego zaczęłyśmy już planować nasz tradycyjny wypad na wieś mając nadzieję, że skoro jedziemy wszystkie siedem to w końcu wyjazd powróci do korzeni i wyszalejemy się przed rozpoczęciem roku akademickiego.

wtorek, 26 sierpnia 2014

Where did you go?

Dzień wolny od pracy spędzam w dresie, z kubkiem gorącej herbaty i książką w ręce. Zdecydowanie pogoda ani moje samopoczucie nie pozwalają na nic innego. Zrobiło się zimno i mam wrażenie, że dopada mnie jakieś przeziębienie, dlatego nie wychodzę dzisiaj z domu!

Pracuje mi się coraz lepiej i nawet to, że wczoraj musiałam zostać jednak dwie godziny dłużej i moja wieczorna zmiana trwała do 24, wspominam z uśmiechem na ustach. Ile się naśmiałam to moje a i towarzystwo było super, nic tylko pracować!

Powoli kończą mi się pieniądze z wypłaty, a do 10 jeszcze trochę czasu. Z racji tego kupiłam sobie nowy portfel (po co oszczędzać?!). Tzn., zamówiłam na allegro i teraz tylko czekam aż do mnie przyjdzie. Nie mogłam się oprzeć jego ślicznym kolorom, a mój stary już woła o pomstę do nieba no i nie mieszczą mi się moje wszystkie karty jakie przy sobie noszę.
A że wczoraj doszła kolejna:

(jestem dawcą, bądź i Ty! klik)
to już przesądziło o tym, że konieczny jest zakup jakiegoś większego portfela, z dużą ilością przegródek! 

Teraz został mi dwa dni pracy i aż 3 dni wolnego. Następnie zacznie się wrzesień a ja dalej jestem w polu jeśli chodzi o naukę do poprawki.. Codziennie się uspokajam, że przecież jeszcze tyle czasu mi zostało, cóż liczę, że to wystarczy!

środa, 20 sierpnia 2014

Summer Love

Jestem przeszczęśliwa, że Justin zagrał koncert akurat w moim rodzinnym mieście więc zupełnie nic nie stało mi na przeszkodzie aby zobaczyć go na żywo!
Brak mi słów aby opisać to co się tam działo, było NIESAMOWICIE!

Dlatego zostawię Was tylko z tym zdjęciem, które i tak nie oddaje tej wspaniałej atmosfery jaka tam panowała!


niedziela, 17 sierpnia 2014

You are too kind to be fooled like that

Podobno do trzech razy sztuka. Zobaczymy, czy za tym trzecim razem uda nam się utrzymać kontakty dłużej niż 3 miesiące. Ciekawe, bardzo ciekawe. Co będzie to będzie, nie będę się nastawiać na nie wiadomo jakie rzeczy. Póki co jest dobrze tak jak jest. I tyle!

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Sun is up

Wydaje mi się, że statystyki wejść na mojego bloga nabijam sobie sama kiedy po raz setny w ciągu dnia decyduję się, że w końcu napiszę jakąś notkę a potem z tego rezygnuję i po prostu wyłączam przeglądarkę.

Stała się rzecz dziwna, a mianowicie zaczęłam lubić swoją pracę i już nie przyprawia mnie o bóle głowy. Nawet z większą chęcią zaczęłam tam chodzić i w sumie to zastanawiam się czy aby nie uda mi się pogodzić pracy ze studiami. No bo czemu by nie, a to zawsze dodatkowe pieniądze, które będę mogła przepuścić na głupoty, a co!

W czwartek mam pierwszą firmową imprezę i dalej nie wiem co na siebie włożyć. Pożyczyłam już dwie sukienki, przejrzałam całą swoją szafę i w sumie nie podjęłam żadnej konstruktywnej decyzji. Do tego między końcem mojej zmiany a rozpoczęciem imprezy jest tylko JEDNA, jedyna godzina więc muszę mieć wszystko przygotowane już dzień wcześniej. I wyrobię się tylko dzięki mojej K., która obiecała być moim super szoferem tego dnia i wozić mój tyłek z miejsca na miejsce.

Poza tym dzisiaj pierwszy raz byłam biegać (praca w sklepie sportowym zobowiązuje - kupiłam buty i dres!). Aktualnie umieram i wcale nie czułam tych podobnież wydzielających się endorfin. Ale myślę, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej i już planuję z A. kolejne bieganie. Dzisiaj zrobiliśmy 5km w około godzinę (moja wina, nie mam aż tak super kondycji!). Z miesiąca na miesiąc powinno być coraz lepiej!

Za 4 tygodnie mam poprawkę, a ja jeszcze nie spojrzałam w stronę notatek. Niech mnie ktoś zmusi do nauki, inaczej nie zaliczę tego cholerstwa!