W końcu mogę spokojnie zasiąść przed komputerem i napisać tutaj parę słów.
Szczerze to głównym powodem mojej nieobecności było zwykłe lenistwo. Przyznaję się do tego bez bicia!
Ostatnie dwa tygodnie to było istne szaleństwo. Niekończące się sprawdziany i wizyty u dentysty przeplatały się z częstymi wizytami u cioci w ramach szycia mojej kreacji studniówkowej.
Na szczęście ze wszystkim dałam sobie radę i chociaż dzień przed studniówką nie miałam jeszcze torebki i kwiatka do włosów - udało się! Poratowała mnie koleżanka z klasy, która w piątek o 21 podrzuciła mi śliczną torebkę i dwa kwiatki do wyboru. Uf!
Oczywiście udało mi się jeszcze w piątek wieczór pokłócić z mamą i w jednej minucie odechciało mi się tej całej studniówki. W bardzo złym humorze położyłam się spać.
Na szczęście rano wszystko się wyjaśniło i w spokoju mogłam oddać się porannej pielęgnacji. Szybko umyłam włosy i na 13:30 udałam się do fryzjera i makijażystki. Zostałam przepięknie uczesana i pomalowana.
W domu trochę czas mi się dłużył, ze względu że nie bardzo mogłam cokolwiek zrobić. Ale o 17:30 zaczęłam się przebierać (a to było wyzwanie! pozdrawiam zamek!) i o 18 wyruszyliśmy do sklepu po alkohol a następnie po moją N. i jej chłopaka.
W hotelu byliśmy chwilę przed 19, tam spotkałam mojej studniówkowego partnera i parę osób ode mnie z klasy.
Chwilę po 19 zrobiliśmy sobie klasowe zdjęcia i z różami w ręku wyczekiwaliśmy poloneza.
Pominę już nawet jakąś awanturę do naszej klasy o rzekome kombinowanie. Nie wiadomo o co chodzi, bo dziwnym trafem zginęły wizytówki ze stolika i to oczywiście nasza klasa za tym stała. Nieporozumienie niewyjaśnione, nie chciało nam się kłócić z nauczycielką w dzień studniówki i szczerze - olaliśmy to.
Polonez (w pierwszej turze 21 para - pomarańczowa sukienka ;) ) wyszedł nam w 90% (oj tam, kto zwraca uwagę na równy ukłon?!), następnie podziękowania dla nauczycieli (oho, miałam swój debiut na środku sali 8) ) później był przepiękny walc i mogliśmy udać się na obiad! Po obiedzie zabawa ruszyła pełną parą. Wytańczyłam się za wszystkie czasy. Tańczyłam z każdym chłopakiem ode mnie z klasy, partnerami koleżanek i nawet z nowo poznanym kolegą z równoległej klasy. Ale z nim to był taniec rewelacja - chłopak przez długi czas trenował taniec towarzyski. Partner do tańca - marzenie!!
W międzyczasie zajadałam się sałatkami i ciastami. Aż dziwne, że mi sukienka nie pękła ;P
Niestety nie obyło się bez małego wypadku - podczas tańca z kolegą uderzyłam się w nos i musiałam tamować mały krwotok. Moja pierwsza reakcja - sprawdź czy nie poplamiłam sukienki! Podobno miałam niezłą minę gdy to mówiłam. Po całym zajściu zmieniłam obcasy na balerinki i mogłam bez przeszkód hasać do 4 nad ranem.
Ogólnie pod sam koniec studniówki zrobiło mi się dziwnie smutno i nawet po cichu cieszyłam się, że za chwilę miał przyjechać po mnie tata i odwieść mnie do domu.
Zmęczona padłam do łóżka i obudziłam się dopiero o 14 idealnie na obiad.
Resztę dnia spędziłam w łóżku, wstając tylko koło 20 aby się wykąpać.
Dzisiaj w szkole głównym tematem była studniówka i wydaje mi się, że jeszcze do końca tygodnia będziemy tylko to wspominać.
A teraz na szczęście do czwartku mam luz w szkole i z czystym sumieniem mogę nic nie robić i lenić się tak jak to umiem najbardziej ;-)
A za dwa tygodnie ferie!