Tak bardzo brak mi motywacji aby zasiąść do nauki! Mam do zaliczenia dwa ostatnie koła, tylko dwa a i tak zupełnie nie chce mi się ruszyć czegokolwiek w kierunku otworzenia notatek.
Wraz z początkiem moich długich ferii (no z wyjątkiem paru wyjść na uczelnie w celu zaliczenia zaległych kół) rozpoczęłyśmy z N. praktyki. Póki co mamy wyrobione 18h i praktycznie skończyłyśmy wypełniać wszystkie punkty z naszej karty praktyk. Przez kolejne 52h będziemy pić herbatę, oglądać telewizję i czekać na obiady/kolacje aby nie umrzeć z nudów!
Poza tym mam zero pomysłów na prezent dla przyjaciółki, a 21 urodziny obchodzi równo za tydzień!
czwartek, 30 stycznia 2014
czwartek, 16 stycznia 2014
Mozesz stworzyc badz zniszczyc swoj swiat swoimi myslami.
Chciałabym powiedzieć, że idę jak burza ze wszystkimi zaliczeniami i wszystko idzie jak z płatka. Ale niestety, nic nie idzie po mojej myśli. Chyba mam gorszy okres i będę musiała poświęcić parę dni z mojej nadchodzącej, długiej przerwy zimowej na odwiedzenie uczelni i pozaliczanie wszystkiego, aby móc w spokoju zakończyć I semestr.
Przez moment odechciało mi się nawet studiować, ale kilka chwil spędzonych na rozmowach z moją N. i nagle powrócił sens tego wszystkiego. Ale chyba każdy ma jakieś chwile zwątpienia, prawda?
A zdrowotnie to się sypię, nie dość, że od sylwestra trzyma mnie jakieś przeziębienie i mimo iż faszeruję się lekami nie chce sobie pójść. Do tego dochodzą ciągłe wizyty w przychodni czy w szpitalach (jutro kolejne pobieranie krwi, super!), co chwila dostaję nowe skierowania na kolejne badania..
Mam nadzieję, że już niedługo wszystko się odmieni i w końcu będzie dobrze!
wtorek, 7 stycznia 2014
You got something I need
Przez ostatnie dni lenię się jak tylko mogę, w końcu w piątek wracam na zajęcia i najwyższa pora zabrać się za matematykę, angielski, anatomię i na samym końcu mój jedyny egzamin w sesji - wprowadzenie do zdrowia publicznego.
Przed moją długą przerwą świąteczno-noworoczną zakładałam, że uda mi się pouczyć do czegoś żeby nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. Jak to ze mną bywa nie ruszyłam praktycznie niczego i już teraz się zastanawiam jak to wszystko ogarnę.
A plan jest prosty - jutro przejrzę wszystkie prezentacje odnośnie anatomii, zrobię z tego jakieś porządne notatki (gdzieś nawet mam jakąś jedną stronę, bo miałam chwilowy przypływ chęci do tego!) i po przygotowaniach zacznę się tego uczyć. Następnie umówię się na konsultacje z matmy i na termin zaliczenia, na przyszły czwartek ogarnę pytania i słówka z angielskiego. I w końcu to wszystko zaliczę i będę miała spokój! (szczerzę liczę, że jak zapiszę to tutaj to będę miała większą mobilizację aby to zrealizować!)
Poza moimi naukowymi zmaganiami to nie robię nic szczególnego. Udało mi się nawet utopić telefon, ale koniec końców żyje i chyba już nigdy nie wejdę z nim do łazienki!
Przez cały dzień próbowałam dodzwonić się do szpitala, aby umówić się na badania. Jednak nic z tego, chyba muszę pojechać tam osobiście bo inaczej nic się nie da załatwić.
Wiecie co jest najlepsze? Że za równe dwa tygodnie mam ostatnie zajęcia i kolejną długą przerwę na uczelni, bo mój drugi semestr zaczyna się dopiero 17 lutego! :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)