poniedziałek, 30 czerwca 2014

It's time to begin, isn't it?

Udało się! Dostałam pracę, o której pisałam notkę wcześniej. Dzisiaj z rana dostałam telefon, że jeśli jestem dalej zainteresowana współpracą to mogę podpisać umowę już 2 lipca.
Z uśmiechem na twarzy odpowiedziałam na kilka pytań odnośnych adresu zamieszkania i innych organizacyjnych spraw. Dowiedziałam się, że muszę podjechać po skierowanie na badania, a oni mnie już na nie umówią, żebym nie musiała jeszcze się tym przejmować.

Po skierowanie pojechałam... po czym dowiedziałam się, że badania i wizytę u lekarza medycyny pracy mam w Gdyni! Rozumiem, że zależało im na szybkim załatwieniu tego, ale jeden dzień w jedną czy drugą stronę aż tak wielkiej różnicy by nie zrobił, a ja nie musiałabym tłuc autobusami i kolejką ponad 60 minut w jedną stronę. Do tego wszystkiego 3 wizyty są o tak różnych porach, że powinnam ze sobą zabrać chyba cały zestaw do obozowania.
Nie znam zupełnie Gdyni, jedyna trasa jaką znam to kolejka - Szpital Chorób Tropikalnych gdzie raz w tygodniu miałam zajęcia. Na dodatek nie bardzo mam kogoś, kto mógłby pojechać tam ze mną i dotrzymać mi towarzystwa przez co najmniej 5h.

Nie mam pojęcia co będę robić w dwie ponad dwugodzinne przerwy między wizytami. Chyba wezmę ze sobą książkę i znajdę jakieś ciche i ciepłe miejsce do czytania. Zapowiada się długi i męczący dzień!

2 komentarze:

  1. Gratuluję! :)) a tej nieszczęsnej wizyty współczuję, zwłaszcza, że nie znasz miasta :( książka jest jak najbardziej dobrym pomysłem, jak jeżdżę do mamy pociągiem też zawsze zabieram coś do czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Męczący, ale warto! :D W końcu dostałaś pracę :) Jak już będziesz siedzieć na swoim stanowisku szybko zapomnisz, że musiałaś odbyć wycieczkę do Gdyni :) A jeśli masz wolny dzień może warto zrobić sobie typową wycieczkę i pospacerować, pozwiedzać, poznać miasto? :)

    OdpowiedzUsuń