sobota, 7 grudnia 2013

Hello December!

Koniec listopada i początek grudnia nie były dla mnie zbyt przyjemnym czasem. 27 listopada z samego rana wylądowałam na pogotowiu z silnym bólem w lewej stronie brzucha (pierwszy raz w życiu zemdlałam!) i od tego czasu tak na prawdę do końca mi nie przeszło.
W międzyczasie przewinęłam się dwa razy, ba nawet trzy w swojej przychodni i kolejny raz w szpitalu - tym razem w innej części miasta. Zjadłam chyba z tonę tabletek przeciwbólowych i jeszcze z milion innych, wynalazłam trzysta pozycji podczas spania, żeby tylko nie bolało, przeżyłam nawet założenie wenflonu i kroplówkę (tutaj nie odbyło się bez paniki i ataku płaczu z przerażenia ;P ), tydzień byłam nieobecna na uczelni (oczywiście wtedy działy się najciekawsze rzeczy odnośnie relacji w naszej grupie :c ) i mam teraz masę rzeczy do nadrobienia, że nie wiem kiedy się z tym wszystkim wyrobię.

Ale na szczęście powoli wszystko wraca do normy (chociaż w sumie dalej nie wiadomo co mi jest!), boli już mniej i nawet nie muszę brać przeciwbólowych, jestem w stanie przespać większą część nocy bez bólu, mogę wstać z łóżka i nawet wybrać się na uczelnie (co z tego, że w piątek dłużej jechałam w dwie strony niż spędziłam czasu na zajęciach <ok>). Tylko nie podoba mi się dieta, którą muszę przestrzegać przez jeszcze parę następnych dni. Czarny chleb jestem w stanie przeżyć.. ale jogurty, otręby, suszone owoce, błonnik i takie wszystkie rzeczy są ponad moje możliwości. Jestem typowym mięsożercą i dla mnie dzień bez porządnej dawki mięsa to dzień stracony ;P. Do tego mam zakaz jedzenia czekolady (a wczorajszy Mikołaj przyniósł mi caaałą siatkę takich pyszności - nie ma sprawiedliwości!) i już nie mogę się doczekać kiedy wszystko się unormuję i będę mogła w spokoju zajadać się tym co zawsze sprawiało mi największą przyjemność!

Na chwilę obecną mam ochotę usiąść i się załamać. Naliczyłam, że mam 6 kół w plecy, do tego w przyszłym tygodniu mam kolejne 4 do napisania. Nie mam zielonego pojęcia jak uda mi się to wszystko zaliczyć do świąt. Jak patrzę na wszystkie moje notatki i myślę o tych, które powinnam jeszcze zrobić to aż chce mi się płakać. Ale co zrobić? Siedzę i się uczę, ot wyboru nie mam!

Jeszcze jest mi smutno, bo od tygodnia nie widziałam się z 'moim' A. i nawet nie wiem kiedy teraz się spotkamy (po co chorować w tym samym czasie? Lepiej niech najpierw jedno się doprowadzi do ludzi a potem choruje drugie, przecież to takie zabawne!).
Od pewnego czasu po prostu stoimy w miejscu i nie mamy chyba pojęcia jak ruszyć dalej.

A śnieg mógłby już sobie pójść i wrócić dopiero na Święta!

2 komentarze:

  1. Kurde, to nieciekawie. Ja uważam, że ból brzucha jest jednym z najgorszych bóli... Ja też Ci powiem, że raczej nie przetrawiłabym jogurtów, tych całych otrębów, więc doskonale Cię rozumiem, z drugiej strony, to dla żołądka dobry detoks.

    Ewaluacja to jest coś w stylu kontroli szkoły. Sprawdzanie, czy nauczyciele prowadzą lekcje zgodnie z przepisami kształcenia, czy w papierach szkoły się wszystko zgadza etc. :-) Później wystawiana jest przez komisję ocena dla szkoły...

    Teraz już się nie przejmuję koleżanką, ale sprawę miałam okazję wyjaśnić.

    Również pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże, dobrze, że już nic Ci nie jest! Przecież to się czyta z całkowitym przerażeniem! Nawet sobie nie wyobrażam Twojego bólu i sytuacji edukacyjnej (o ile można tak to nazwać), w której aktualnie się znajdujesz! Ale na pewno sobie ze wszystkim poradzisz, bo w zasadzie jakie masz wyjście :)

    Całuję gorąco :*

    OdpowiedzUsuń