Oczywiście na początku musiałyśmy się zgubić (my z N. zawsze tak mamy, do tego jeszcze nowo poznana koleżanka była z nami = zagubienie drogi razy 3), ale na szczęście poratował nas jakiś chłopak z ratownictwa medycznego i dzięki niemu dotarłyśmy na czas. Na samym początku dostaliśmy togi i te śmieszne czapeczki (można było poczuć się jak w Hogwarcie!). Samo rozpoczęcie roku trwało jakieś 2h - milion osób chciało przemawiać, potem ślubowanie i niby spotkanie z opiekunem roku (które się u nas nie odbyło, ale cii!).
Wizyta w dziekanacie zaowocowała ponad godzinnym staniem w kolejce po odbiór legitymacji i identyfikatora (dzięki któremu mam wstęp do szpitala, ale ja tam nie mam w ogóle zajęć, więc nie wiem po co mi to!). W międzyczasie tak bardzo zgłodniałam, że miałam wrażenie iż mój żołądek zaraz zacznie trawić się sam. W drodze powrotnej wstąpiłam jeszcze do fotografa odebrać zdjęcia i biegiem wróciłam do domu aby najeść się gołąbkami.
Do tego wszystkiego dostałam plan, pozdrawiam środy od 8:00 do 20:00 <3 niby mam przerwę w środku, ale nawet nie zdążę wrócić do domu! Do tego świetne przedmioty: socjologia, pedagogika, biostatystyka, filozofia i jeszcze parę innych. Jak na razie brzmi kosmicznie i.. nudno!
W poniedziałek pierwsze zajęcia, zobaczymy co to będzie!
Powodzenia na studiach!
OdpowiedzUsuńPoradzisz sobie :) Pamiętaj tylko by nie poddawać się zaraz na początku!
OdpowiedzUsuńTrzymam Cię za słowo. Jak nic się nie zmieni to Cię znajdę, pamiętaj! Hahahaha :)
OdpowiedzUsuńNa pewno będzie Ci się na studiach podobać i we wszystkim się połapiesz szybciej niż myślisz. A co do środy - na bank co jakiś czas będzie ci wypadać połowa zajęć :)
Wakacje są po to właśnie by nic nie robić! :>
OdpowiedzUsuń