Ale ja to się mówi - żeby być pięknym trzeba cierpieć! ;-)
Poniedziałek nie był wcale taki zły ponieważ pierwszą lekcję mieliśmy odwołaną i z czystym sumieniem mogłam wylegiwać się w łóżku aż do 7!
W szkole jak to w szkole, więcej gadania i śmiechu niż uważania na konkretnych przedmiotach. Ale za to mam opanowane z moją N. wszystkie możliwe taktyki jeśli chodzi o zdawanie sobie relacji i nie bycie na tym przyłapanym. Ah te lata praktyki.
Jedyne co mi się dzisiaj udało w 100% to moje tłumaczenie. Skończyłam, skończyłam, skończyłam! Aż chce mi się skakać z radości. Mam dość już jakiś głupich słówek, które mi się w życiu do niczego nie przydadzą. Ale już mam to za sobą i nie muszę się tym martwić.
Poza tym to wcale nie zaczynamy jutro omawiać Ferdydurki, a ja wcale nie przeczytałam tylko 130 stron. I wcale to nie jest moja książka do prezentacji... Zginę śmiercią tragiczną jutro!
Jeśli uda nam się przekręt z historią, to moja klasa awansuje na cwaniaków roku, amen!
Weź proszę Cię, ja ostatnio też pomalowałam paznokcie wieczorem. I niby wyschły, było ok. Położyłam się spać. Rano na moich pazurkach zobaczyłam odbitą pościel, ble!
OdpowiedzUsuńFerdydurke to była moja ulubiona lektura! :)