Znowu gdzieś ulotniła się cała moja chęć do wszystkiego. I najważniejsze - motywacja też poszła sobie na jakiś dłuższy spacer. Zupełnie opuściło mnie jakieś poczucie obowiązku i realizacji założonych wcześniej planów.
Halo, koleżanko! Najwyższa pora się obudzić, inaczej będzie ciężko.
Cudem przeżyłam cały poprzedni tydzień, a już jutro zaczyna się nowy. W weekend ledwo co wypoczełam, głównie zajmowałam się sprzątaniem i robieniem milionów zadań z biologii, matmy i geografii. W sumie to w ogóle się zastanawiam czy cokolwiek z tego pamiętam. Ale cóż, życie!
Nie mam siły, aby od jutra znowu walczyć o oceny, o dotrwanie do wieczora i położenia się spać. Czuję, że popadam w jakąś jesienną depresję (dawno jej u mnie nie było, czemu by nie odświeżyć znajomości?!). Mimo, że weekend do dzisiejszego popołudnia był prześliczny, pogoda w końcu przypominała prawdziwą złotą polską jesień. Nawet to nie było w stanie poprawić mi humoru.
Nawet zapach świeczek i ulubiona muzyka nie przynoszą mi ukojenia. Zdecydowanie dzieje się ze mną źle, muszę jakoś nad tym zapanować.
Chyba najwyższa pora wziąć długą kąpiel, chwycić książkę i udać się do łóżka z kubkiem gorącej herbaty. Podobno to lek na wszystko. Mam nadzieję.
A dla S. [*]
kiedyś i tak wszyscy się spotkamy!
Na początku dostaniesz opieprz, że nie piszesz do mnie kiedy Ci jest źle! Co Ty sobie wyobrażasz?! Jeśli przychodzi pierwsza smutna chwila od razu wiadomość na fejsie, sms lub dzwonek do mnie! Proszę mi się poprawić, bo będę obrażona następnym razem!
OdpowiedzUsuńPoza tym miałam to samo w czwartek i w piątek. Niestety, jesień ma ten urok i często przychodzi przygnębienie. Wtedy trzeba wziąć się w garść i powiedzieć: Nie dam się!
Szkoła potrafi przytłoczyć i zrazić do siebie! Ja w ten weekend niesamowicie sie leniłam i nie zrobiłam tego co miałam zaplanowane. Wszystko na ostatnią chwilę, jak zwykle. Ale dobrze mi!
Uszka i nosek do góry! :* I pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć! :)
Kurczę, to chyba ta jesienna chandra tak wszystkich łapie i spokoju nie daje!
OdpowiedzUsuńAle powiem Ci, że ja nawet poniedziałek miałam kiepski... Już nie pamiętam jakiegoś fajnego, spokojnego poniedziałku!
Ja nawet nie mam czasu, na dłuższą kąpiel, a co dopiero czytanie książki! Ooo, leżą na półce i czekają chyba na oddanie do biblioteki. I tyle z tego czytania!
Pozdrawiam.