Okazało się, że w środę nie ma kartkówki z niemieckiego, więc dzień prawdopodobnie minął miło i sympatycznie. Niestety nie mam aż tak dobrej pamięci, jakby się mogło wydawać. Zapewne środowy wieczór spędziłam przygotowując się do sprawdzianu z niemieckiego, który miał się odbyć w czwartek.
Zawarta i gotowa zasiadłam w ławce, zaczęłam słuchać tekstu z tak zwanego 'słuchania ze zrozumieniem' po czym po 10 minutach dzwonek ogłaszający próbny alarm przeciwpożarowy! Nie mogliśmy uwierzyć, że spotkało nas to szczęście/nieszczęście - zwał jak zwał. W każdym razie sprawdzian odwołany i piszemy go w tym tygodniu.
Piątek byłby bardzo przyjemnym dniem od początku ale niestety dwa pierwsze polskie psują wszystkie statystyki. Znowu znajdywałam sobie twórcze zajęcia, a książka z opracowaniem to naprawdę zbawienna rzecz!
W sumie cały dzień nakręcałyśmy się na wieczorne świętowanie urodzin naszej koleżanki. Czyli teksty typu: 'co ubierasz?' 'co pijemy?' towarzyszyły nam przez cały dzień.
Wystrojona w kremową sukienkę udałam się najpierw na beforeparty, które były bardzo przyjemne i ogólnie udane. Następnie skierowaliśmy nasze kroki w stronę Sopotu, aby tam bawić się w klubie. Impreza tak nam się spodobała, że zostaliśmy aż do 3. O 3:40 wsiedliśmy w skmkę, która dowiozła nas do Gdańska. Stamtąd każdy udał się w swoją stronę. Dotarłam do domu o 4.30 i od razu poleciałam spać.
W sobotę wstałam o 10 aby szybko się ogarnąć i lecieć na autobus. Pojechałam z moimi dziewczynami do stajni. Ba, D. dała nam nawet pojeździć na swojej malutkiej, więc trochę udało mi się rozruszać mojego kaca. Pośmiałyśmy się razem, mnóstwo sobie poopowiadałyśmy i wróciłyśmy do domów.
Niestety resztę dnia przespałam, nie byłam w stanie nawet myśleć.
Dzisiaj udałam się z rodzicami na zakupy w poszukiwaniu butów i kurtki. Buty zakupiłam dokładnie takie jakie chciałam, ale kurtki nie znalazłam żadnej. Trudno, będę musiała szukać dalej, bo nie widzi mi się zamarzać na dworze.
Cała niedziela zleciała mi na matematyce (pozdrawiam maturę!) oraz na angielskim, którego swoją drogą dalej nie umiem. Będę pewnie liczyć jutro na szczęście.
Strasznie ubolewam, ponieważ nie udało mi się zajrzeć ani na minutę do biologii i chemii. Tragedia! Już od tygodnia nie zrobiłam nic w tym kierunku. Mam nadzieję, że w zbliżający się długi weekend uda mi się to wszystko ponadrabiać bo inaczej zginę marnie.
Jedyne o czym marzę to seeen, a jeszcze tyle przede mną!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz