Od paru dni uśmiech nie schodzi z mojej twarzy. Chociaż tęsknie tak strasznie, to wiem że jeśli tylko chwycę za telefon to będzie czekać na mnie sms od T., który od razu poprawia mi humor.
Kto by pomyślał, że mogę trafić na taką osobę! Teraz nawet odległość nie wydaje się taka straszna. Już się złapałam na tym, że teraz planuje miesiąc tak, aby wyrobić się z całą sesją i zaliczeniami do końca stycznia, aby już na początku lutego być znowu w Warszawie. Mam nadzieję, że się uda i że nawet matmę pokonam śpiewająco, bo w końcu mam dla kogo się starać!
Pierwszy raz spotkałam faceta, który co wieczór dzwoni tylko po to aby powiedzieć mi 'dobranoc'. Nawet nie liczy się dla niego pora, bo wczoraj (albo raczej już dzisiaj) dzwonił do mnie o 4, kiedy to kładłam się do łóżka tuż po tym jak wróciłam z firmowej imprezy.
Tak bardzo pragnę się do niego przytulić, że aż mnie roznosi. Do tego nazywa mnie swoim robaczkiem, rybeńką.. Cóż, to pewnie zboczenie, w końcu jest studentem wety. Ale jest to tak bardzo urocze, że nie przeszkadza mi jak mówi, że jestem malutka (odwieczne kompleksy na punkcie własnego wzrostu..).
Niech ten styczeń się już kończy, marzę o tym aby być w pociągu i jechać do niego!
Uśmiecham się do Twojej notatki :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie wiadomości.
Wszystkiego dobrego gołąbki.