Chciałabym powiedzieć, że idę jak burza ze wszystkimi zaliczeniami i wszystko idzie jak z płatka. Ale niestety, nic nie idzie po mojej myśli. Chyba mam gorszy okres i będę musiała poświęcić parę dni z mojej nadchodzącej, długiej przerwy zimowej na odwiedzenie uczelni i pozaliczanie wszystkiego, aby móc w spokoju zakończyć I semestr.
Przez moment odechciało mi się nawet studiować, ale kilka chwil spędzonych na rozmowach z moją N. i nagle powrócił sens tego wszystkiego. Ale chyba każdy ma jakieś chwile zwątpienia, prawda?
A zdrowotnie to się sypię, nie dość, że od sylwestra trzyma mnie jakieś przeziębienie i mimo iż faszeruję się lekami nie chce sobie pójść. Do tego dochodzą ciągłe wizyty w przychodni czy w szpitalach (jutro kolejne pobieranie krwi, super!), co chwila dostaję nowe skierowania na kolejne badania..
Mam nadzieję, że już niedługo wszystko się odmieni i w końcu będzie dobrze!
To życzę Ci, aby to przeziębienie poszło w diabli, no i żebyś wszystko zaliczyła! :-)
OdpowiedzUsuńNowy rok, nowe problemy... czy chociaż raz w tym życiu będzie z górki?
Miłego wieczoru!
każdy ma czasem takie chwile zwątpienia... grunt to uwierzyć w siebie i odzyskać motywację, uda nam się, sesja niestraszna :D
OdpowiedzUsuń