wtorek, 7 stycznia 2014

You got something I need

Przez ostatnie dni lenię się jak tylko mogę, w końcu w piątek wracam na zajęcia i najwyższa pora zabrać się za matematykę, angielski, anatomię i na samym końcu mój jedyny egzamin w sesji - wprowadzenie do zdrowia publicznego. 
Przed moją długą przerwą świąteczno-noworoczną zakładałam, że uda mi się pouczyć do czegoś żeby nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. Jak to ze mną bywa nie ruszyłam praktycznie niczego i już teraz się zastanawiam jak to wszystko ogarnę. 
A plan jest prosty - jutro przejrzę wszystkie prezentacje odnośnie anatomii, zrobię z tego jakieś porządne notatki (gdzieś nawet mam jakąś jedną stronę, bo miałam chwilowy przypływ chęci do tego!) i po przygotowaniach zacznę się tego uczyć. Następnie umówię się na konsultacje z matmy i na termin zaliczenia, na przyszły czwartek ogarnę pytania i słówka z angielskiego. I w końcu to wszystko zaliczę i będę miała spokój! (szczerzę liczę, że jak zapiszę to tutaj to będę miała większą mobilizację aby to zrealizować!)

Poza moimi naukowymi zmaganiami to nie robię nic szczególnego. Udało mi się nawet utopić telefon, ale koniec końców żyje i chyba już nigdy nie wejdę z nim do łazienki!

Przez cały dzień próbowałam dodzwonić się do szpitala, aby umówić się na badania. Jednak nic z tego, chyba muszę pojechać tam osobiście bo inaczej nic się nie da załatwić.

Wiecie co jest najlepsze? Że za równe dwa tygodnie mam ostatnie zajęcia i kolejną długą przerwę na uczelni, bo mój drugi semestr zaczyna się dopiero 17 lutego! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz