sobota, 7 września 2013

When your dreams all fail

Wrzesień zawitał na dobre. Za 16 dni zapanuje astronomiczna jesień, a mi na samą myśl o chłodnych porankach i wieczorach robi się zimno!

Ostatnio zupełnie nie miałam głowy by tutaj zaglądać. Zapewne w większej mierze było to moje zwykłe lenistwo i przyznaję się do tego bez bicia! Cóż poradzić, taka moja natura! Ale i tak jestem z siebie dumna, że nie zostawiłam tego wszystkiego już dawno temu, tylko bardziej lub mniej regularnie tutaj zaglądam.

Z ostatnich dni korzystam tyle ile mogę, spędzam jak najwięcej czasu z moją D., która już niedługo wyjedzie do stolicy.
Ale mamy plany, które (aż niemożliwe!) są bardzo prawdopodobne! Mam nadzieję, że wszystko wypali, bo jeśli tak to już w listopadzie zwiedzać będę warszawski dworzec!

Staram się również odświeżać stare znajomości, bo przecież nie warto tracić nikogo z kim miało się dobre kontakty. Więc spotykam się z tymi ludźmi, z którymi dawno nie miałam kontaktu. Cieszę się z tego niesamowicie, bo świetnie jest wyskoczyć sobie z kimś na kawę/piwo i powspominać to co już było :)

p.s A Pan Uroczy jak szybko pojawił się w moim życiu tak szybko z niego zniknął. Przecież nie mam co się martwić, nie?! (tak sobie wmawiam, żeby nie było mi smutno, że dalej nie mam faceta i jestem sama!)

9 komentarzy:

  1. Też mi zimno na sama myśl o jesieni!

    Trzymam kciuki za listopadowe plany :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam w tym roku w Gdańsku! :)

    Powiem Ci, że ja zawsze boję się czy mi autobus nie ucieknie jak wyjdę z niego podczas jakiejś przerwy, albo czy wejdę do odpowiedniego i tak dalej... mimo że już nawet nie wiem ile razy nim jechałam, a trasę znam niemalże na pamięć! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przez tego M. nie masz nawet najmniejszego powodu żeby być smutną moja droga! Okazał się największym debilem świata i nie wie co stracił, serio!

    A facet znajdzie się sam, zobaczysz! Teraz studia i same ciasteczka na uczelni! Nie będziesz wiedziała gdzie patrzeć, mówię Ci :D

    No czas najwyższy, ile można?! Nawet nie pamiętam ile lat temu się poznałyśmy, może Ty sobie przypominasz?
    Ja już knuję mój niecny plan i w przyszłe wakacje Ciebie nawiedzę, choćby nie wiem co!

    Cmoki! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. No jasne, że będę miała! Najlepszego przewodnika!

    Kurczaki, to już 5 lat! Matko, znasz większość mojego życia! W sumie, tak właśnie jest! Znasz każdy mój upadek, każdą historię miłosną i wszystko, wszystko, WSZYSTKO! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawet mi nie przypominaj o tym KOGO odrzuciłaś, bo znowu będę zawiedziona i dojdę do wniosku, że moje lekcje na nic się zdają :( Ale spoko, jeszcze spotkasz takie jedno ciacho (jak ten Pan o którym myślimy) i wtedy podejmiesz WŁAŚCIWĄ decyzję :D Już ja się o to postaram! :DDDDD

    Już nie mogę się doczekać! Niech moje bioderko już przestanie boleć :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Fakt, jesień bywa chłodna, ale ma swój urok :)

    Warto podtrzymywać stare znajomości i znaleźć czas dla ludzi.
    Jak przeczytałam ten fragment to od razu przed oczami pojawiła się masa ludzi do których muszę się odezwać!

    Co do "Uroczych panów" niestety zwykle tak z nimi bywa, są, są, a potem ich nie ma... Już to kilka razy przerabiałam. Ale nie ma co się smucić, na pewno w końcu poznasz takiego co zostanie na zawsze! :))

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejna super reforma, dzięki której czuję się jak w podstawówce :D

    W pierwszej klasie miałam normalnie fizykę, geografię, biologię, chemię, w drugiej przyrodę - tak jak ma się w podstawówce, podzieloną odpowiednio na te przedmioty przyrodnicze, np. wszechświat pod względem fizycznym, biologicznym, geograficznym, chemicznym... Rozumiesz? ;> To jest tylko w profilach humanistycznych, z tego co wiem i trwa przez dwa lata, łącznie do zrealizowania 90 lekcji bodajże. Zamiast tych czterech przedmiotów jest jakby jeden. Zresztą... w Internecie masa o tym jest :)

    Jak chcesz coś dokładniejszego i w miarę krótkiego o tej cudownej reformie, i roczniku królików doświadczalnych, czyli moich to polecam to: http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/590664,kolejna_reforma_szkolnictwa_pozegnanie_z_liceum_ogolnoksztalcacym.html

    Ja staram się nie wychodzić nigdy, albo chodzić non stop za autobusem, nawet jak jedzie zatankować :D Ale wiadomo - jest i taki dzień, szczególnie w zimę, że wolę chyba poczekać wewnątrz dworca niż przed nim :) Pamiętam jak jakoś w okolicach początku tego roku jechałam do Łodzi, do Ukochonego, autokar w międzyczasie pojechał tankować pod moją nieuwagę, a ja narobiłam paniki i zaczęłam dzwonić do Tomasza, że uciekł mi autobus, jestem sześć godzin drogi do jego domu, i w ogóle kicha, bo i bagaż zabrał ze sobą :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz co jest najlepsze? O ile biologia, geografia fizyka czy chemia są na maturze, normalnie, tak przyrody nie ma. Co myślę, że jest trochę bez sensu. Przedmioty, które uczysz się tak naprawdę w liceum rok istnieją na egzaminach, a ten, który masz przez dwa lata - nie ma. Jest to trochę śmieszne, szczególnie dla tych, którzy chcą zdawać np. geografię, no a prawdę mówiąc sami muszą się do niej nauczyć. Wszystko we własnym zakresie.

    Głupi przykład - ja planuję iść na dziennikarstwo i komunikację społeczną za jakiś czas, wiadomo. Jednak żeby się tam dostać nie oszukujmy się - pasuje mi zdać oczywiście historię, WOS, polski rozszerzony albo... biologię czy geografię, co osobiście dla mnie jest chore :) Nie widzę żadnego związku pomiędzy tymi przedmiotami, a dziennikarstwem, chociaż może i się mylę, a w redakcjach mówi się "nagłówek na północny-wschód"...

    Powiem Ci, że nas uczy Pani od biologii, która sama na pierwszej lekcji - organizacyjnej stwierdziła, że ona to nauczy nas biologii czy trochę geografii, ale fizyki i chemii to bardziej my ją, niż ona nas... Nauczyciele nie mają żadnego przygotowania by uczyć takiego przedmiotu w liceum...

    Daj spokój. Ja o swoim roczniku mogę mówić i mówić... Począwszy od nowego egzaminu gimnazjalnego, który wygląda jak matura i ma poziomy kończąc na tym egzaminie dojrzałości, poprzez co roku nowe książki różniące się jednym, maksymalnie trzema numerkami stron od tych starszych, które moglibyśmy spokojnie kupić używane i sporo zaoszczędzić... Tak samo nie wiem czy słyszałaś o nowej maturze z języka polskiego, jak nie to poczytaj sobie, bo też jest bardzo interesujące.

    Niestety... zamiast nam pomagać w nauce tylko pogarszają sprawę. O ile obowiązkowa matura z matematyki nie była aż tak bardzo dużą zmianą (w sensie: matematyka obowiązkowa czy nie jest taka sama, uczą w liceum według jednego systemu, prawda?) o tyle moje przygotowania do matury wyglądają tak, że jestem w drugiej klasie, lecę na powtórkach według starych zasad i od września do kwietnia przyszłego roku, w ciągu kilku miesięcy, mamy się nauczyć wszystkich wymysłów...

    Wybacz, że Ci tak na to wszystko narzekam, no ale... nie wytrzymuję jak widzę i doświadczam to, co szykuje nam kraj i super Pani Minister.

    Uwierz mi, że do płaczu niewiele brakowało jeszcze jak słyszałam w telefonie "JAK TO CI AUTOBUS UCIEKŁ?!". Daj spokój! :D

    OdpowiedzUsuń