czwartek, 15 listopada 2012

A niebo zostawmy im - Aniołom oraz wróblom

Środa, środa i po środzie. Szczerze się cieszę, że już jutro czwartek. Coraz bliżej wymarzony weekend, coraz bliżej odpoczynku!

Dzisiejsze skrócone lekcje wprawił mnie w dobry humor od początku dnia. Co za szczęście spędzać na każdym przedmiocie tylko po 35 minut i skończyć prawie o dwie godziny wcześniej. Raj jak się patrzy!
Na pierwszych godzinach usilnie próbowałam nauczyć się na sprawdzian z niemieckiego, ale jak to mi nic z tego nie wyszło. Mam nadzieję, że dwa będzie - w pełni zasłużone, w końcu świadomie olałam naukę na dziś.
Do tego wszystkiego cały dzień spędziłam na plotkowaniu i oglądaniu klasowego zdjęcia, które to otrzymaliśmy w końcu w swoje łapki.

Po powrocie do domu okazało się, że nie muszę nic na jutro przygotowywać (cud, cud, cud!) więc zajęłam się oglądaniem serialu, a potem wspaniałomyślnie stwierdziłam, że najwyższa pora sprzątnąć w pokoju. Także wszystkie półki, szafki i toaletka doczekały się starcia kurzu i poukładania rzeczy na nowo. Na koniec poodkurzałam jeszcze i mogłam delektować się pięknym porządkiem i ładem u siebie.

Jutro udaję się do szkoły dopiero na 10:05, więc jest jakaś minimalna szansa, że uda mi się wyspać. Poza tym po lekcjach wpada do mnie kolega z klasy, abym wytłumaczyła mu genetykę mendlowską. Zrobiłam to już tyle razy, że mogę z zamkniętymi oczami rozwiązywać te wszystkie krzyżówki.

Próbna matura z biologii jest już w przyszły piątek a ja z materiałem jestem daleko w polu. Nie mam przerobionych nawet 50% tego co powinnam! Jak na razie skupiam się tylko na tym co już robiłam, aby sobie powtórzyć i utrwalić. Jeszcze nie wiem jaki będzie tego skutek. Ogólnie jak czytam o tych wszystkich żyłach i aortach to automatycznie dostaję napadów śmiechu. Śmieszna reakcja obronna mojego organizmu - niestety, ale krew, żyły i inne tego typu rzeczy powodują u mnie nagłe osłabienie. Oh, matura to będzie katorga!

A teraz najwyższa pora udać się w stronę łóżka, może jeszcze uda mi się przeczytać parę stron książki, bo dawno już nie miałam niczego ciekawego w rękach!

5 komentarzy:

  1. Matura to bzdura, serio! Lepiej pomyśl o studniówce, która zbliża się wielkimi krokami i ciesz się tym cudownym czasem, który przed Tobą, bo klasa maturalna to naprawdę świetna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe, u mnie też się skończyło paroma porażkami, ale ciii :P

    Dasz sobie radę z biologią! Bądź co bądź, to są dość ciekawe rzeczy i przydatne, nie to co obliczanie obwodu i pola trójkąta ;> Chociaż, w niektórych zawodach nawet i to się przydaje.

    I popieram Sandrę, matura to bzdura, naprawdę, więcej się namartwisz a to w końcu i tak szybko zleci :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha, pobożne życzenia ;> Też mam taką nadzieję. No a poza tym, ja muszę pracować, nie mogę sobie olać pracy, szczególnie że baaardzo ciężko jest o jakąkolwiek. Ja szukałam prawie 1,5 roku! Masakra...

    To tylko próbna :) Ja z polskiego próbną napisałam na 40 parę % (chociaż fakt że moja cudowna nauczycielka nieźle każdemu obniżała ocenę), a samą maturę zdałam na prawie 90%, więc na fakt iż jestem umysłem ścisłym, 88% to chyba dobry wynik :)

    Oj wiem, wiem. Na ile możesz to się ucz, ale i tak zdasz, na pewno ;> Matura to bzdura, każdy Ci to powie i po maturze Ty też tak powiesz :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, sezon jak sezon, ale znalezienie pracy na stałe to jest strasznie zajęcie i prawda jest taka, że jak się nie ma znajomości, to nic się nie znajdzie... Tą pracę to ja też po znajomości dostałam, chłopak mojej przyjaciółki tam pracuje.

    No, tragedii nie ma, ale mogło być lepiej. Ja to zawsze traciłam punkty na testach i tak też było i tym razem.

    Zleci szybciej niż myślisz :> Jeszcze zatęsknisz za maturą, jak na studiach będziesz miała sesję, hehe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Matura to bzdura! Jeżeli wybierzesz się na studia to zobaczysz, czemu tak mówię :)

    OdpowiedzUsuń