wtorek, 23 października 2012

Nie mów żeg­naj, jeśli masz za­miar wrócić

Szczerze przyznam, sprawdzian z biologii poszedł mi wyśmienicie. Na tyle dobrze, że zdążyłam jeszcze rozwiązać drugi test dla koleżanki i przy okazji pomóc jeszcze trzeciej osobie. Tak nieskromnie powiem - pierwszy raz jestem zadowolona z tego co oddałam na kartce i nawet ani razu nie skorzystałam ze ściągi. Chyba popadnę w samozachwyt nad sobą z tego powodu.

Reszta lekcji minęła szybko i praktycznie bezboleśnie, zwłaszcza że zwolniłam się z dwóch polskich i w towarzystwie N. ruszyłyśmy na podbój galerii. Szybko obeszłyśmy parę sklepów, przymierzyłam dwie śliczne sukienki i zachwycałam się nad ich niską ceną. Jednak funduszy jak na razie nie posiadam żadnych, więc jedynie zostało mi cieszenie się ich widokiem na sklepowym wieszakiem. Odwiedziłyśmy jeszcze W. Kruka i Apart w poszukiwaniu prezentu na koniec roku dla wychowawcy. Cóż, propozycje są całkiem ciekawe, mam nadzieję, że uda nam się coś wybrać i w kwietniu nie będziemy musieli się tym tak bardzo przejmować.

W domu nie zrobiłam kompletnie nic, jak wróciłam tak leżałam, siedziałam i chodziłam po coś słodkiego. Nie mam siły na nic konkretnego, więc postanowiłam spędzić wtorek na egzystowaniu i teoretycznie odpoczywaniu.
Udało mi się nawet przeczytać parę stron książki, innej niż podręcznik szkolny!

Pomalowałam paznokcie, zaraz zjem kolację i pójdę się wykąpać. Następnie wyląduję w łóżku i w planach mam się wyspać. Pewnie i tak nic z tego nie wyjdzie - jak zwykle.

Jutro jedziemy na pogrzeb, pożegnać naszego kolegę ze szkoły.

Szczerze, to chyba nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy sami sobie odbierają życie. Wiadomo, jeśli odchodzi z tego świata jakaś osoba, którą znamy jest nam przykro. Ale jednak nie jestem w stanie tego pojąć. Niektórzy ludzie/dzieci nie mają takiego wyboru, umierają z powodu choroby czy nieszczęśliwego wypadku. Ale widocznie miało tak być.

5 komentarzy:

  1. Cieeeszę się, że tak dobrze poszedł Ci ten test, hihi :)

    U mnie na geofizyce nie obeszło się bez kartkówki z marnych obliczeń i w sumie sama nie wiem, czego mam się spodziewać, ale! Nie było tak źle.
    Ja jestem na profilu geologii.

    I był, był lepszy wtorek od poniedziałku :)

    A teraz spadam leżeć, leżeć i jeszcze raz LEŻEĆ!

    OdpowiedzUsuń
  2. mój kolega z gimnazjum rzucił się z dachu także wiem, że to dziwne uczucie.

    aha, moja koleżanka też miała podobnie, u mnie czegoś takiego nie ma ;) a jakich języków się uczysz?

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam taką nadzieję. Jak się w niej nie uduszę to będzie dobrze! :)

    I też nie bardzo rozumiem, dlaczego tak młodzi ludzie odbierają sobie życie... ale wiem, że rzeczywstość jednak czasami naprawdę przerasta.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja się nigdy nie uczyłam niemieckiego, w sumie miałam angielski od zawsze, potem epizod z rosyjskim, francuski w liceum i łacinę na studiach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. możliwe, nie mówię, że nie ;)
    ja zawsze chciałam włoskiego, ale cóż, chyba nie w najbliższym czasie :P

    OdpowiedzUsuń