piątek, 23 sierpnia 2013

We'll be counting stars

Tydzień pełen wrażeń dobiega już końca. Dobrze, najwyższa pora odpocząć! :)

Zaczęło się w poniedziałek kiedy do postanowiłyśmy pojechać z D. do Olsztyna aby odebrać jej papiery z uniwersytetu. Punkt 9:30 zjawiłam się u niej i szybko zaopatrzyłyśmy się w zapasy jedzenia i pojechałyśmy na stację benzynową zatankować nasz zielony pojazd. Gdy D. zajmowała się paliwem ja ustawiłam nawigację, którą pożyczył nam mój tata (chyba za bardzo nie wierzył, że same jesteśmy w stanie gdziekolwiek dojechać!). Na początku nie byłyśmy wstanie dogadać się z nawigacją i jechałyśmy po swojemu, ale po pewnym czasie wszystko było już w porządku.
Do Olsztyna bez żadnych problemów dojechałyśmy na 12, udałyśmy się tam gdzie D. składała papiery, jednak okazało się, że musimy pójść zupełnie gdzie indziej. Na szczęście przesympatyczny pan (który swoją drogą namawiał nas na studiowanie matematyki) dał nam dokładny adres, a my zadowolone udałyśmy się do samochodu. Miny nam zrzedły kiedy okazało się, że dziekanat jest czynny do 12 a my wylądowałyśmy pod jego drzwiami dokładnie o 12:59. Dobrze, że są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie. Przemiła pani z szatni po cichu powiedziała nam gdzie mamy się udać i tym uratowała naszą misję przed niepowodzeniem. Uradowane wróciłyśmy do samochodu po drodze zahaczając o sklep i ruszyłyśmy w kierunku Gdańska. Droga powrotna również minęła bez problemów i rozstałyśmy się w spaniałych humorach.

Wieczorem spotkałam się z przyjacielem i to było zwieńczenie naprawdę udanego dnia!

We wtorek spotkałam się z pewnym uroczym Panem i cały dzień byłam w skowronkach. Spotkaliśmy się o 17 w parku, tam spędziliśmy chyba z półtorej godziny, później poszliśmy na punkt widokowy i jeszcze w jedno miejsce na spacer. Rozstaliśmy się dopiero koło 21:30 kiedy to wsiedliśmy do autobusów (cóż za szczęście, że przyjechały w tym samym momencie!). Uroczy Pan zabawiał mnie cały czas swoją gadką, świetnie mi się z nim rozmawiało i w sumie dalej rozmawia bo bez przerwy piszemy smsy i aż nie mogę się doczekać aż w końcu dogadamy się co do następnego spotkania!

W środę za to spotkałam się z moją kochaną D. i poszłyśmy do kina na 'Dary anioła: Miasto kości'. Jak dla mnie film świetny i mimo, że pozmieniali trochę (wiadomo, że to nigdy nie będzie tak samo jak w książce ale niektóre rzeczy aż się prosiły aby zostały umieszczone w filmie!) to jestem jak najbardziej na tak i cieszę się, że zdecydowałyśmy się pójść na ten film. Oczywiście zdążyłyśmy obgadać milion spraw (sprawę Pana uroczego też!) i pożegnałyśmy się na dłużej, bo D. znowu wyjeżdża.

Czwartek był dla mnie misją bo jechałam do Tczewa pociągiem i bałam się, że zgubie się na dworcu na którym byłam już przecież milion razy (tak, tak mówię o dworcu w moim mieście!). Gdyby nie to, że wprowadzili u nas automaty z biletami to w życiu nie zdążyłabym na czas a moja mama miała ze mnie niezły ubaw. W pociągu spotkałam się z M. i razem dzielnie plotkowałyśmy przez 30 minut, żeby w końcu wysiąść na stacji i udać się do naszej koleżanki z klasy. U niej był grill, było śmiesznie i sympatycznie. Chociaż wracanie w nocy do domu nie było najbardziej genialnym pomysłem to czas umilał mi Pan uroczy oczywiście! Wróciłam po północy i padłam na łóżko.

A dziś nie wychodziłam z pokoju praktycznie w ogóle (no raz poszłam do sklepu po czekoladę i banany!) i odpoczywam po całych czterech aktywnych dniach.

Sierpień się kończy, robi się coraz chłodniej. Już tęsknię za upałami!

5 komentarzy:

  1. Ach ten PAN UROCZY! :D
    Takie historie mogłabym czytać bez przerwy! Okropnie się cieszę, że wszystko zmierza w dobrym kierunku i kurcze no, trzymam kciuki! :)

    A ja jestem i będę silna, cokolwiek się wydarzy! Z takim wsparciem nie może być inaczej! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że z Panem Uroczym to coś poważnego. Miłość jest piękna, dlatego warto o nią walczyć.
    Fakt, już czuć tę okropną jesień, a noce jakie chłodne są. Ale szybko minie rok i znów zagości u nas lato. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze, co to ma znaczyć?!
    Oczywiście, wszystko inne jest ważniejsze od spotkania z dziewczyną

    Wiesz, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że właśnie M. ma gdzieś co robię, jak się czuję. Dziś napisał dopiero przed południem i znowu jaki to on jest chory i jak cytuję: "leniuchuje sobie". Świetnie, świetnie, widzę, że jego starania idą pełną parą! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Faceci, same problemy z nimi.

    Spoko, do mnie się teraz odezwał na fejsie i poinformował, że je obiad, a potem będzie sprzątał pokój i się kąpał. Co akurat jest pozytywnym aspektem, aczkolwiek nie ma nawet wzmianki o naszym spotkaniu czy coś, więc spoko.

    Faceci na M. to zło, mówię Ci!
    Tylko w sumie Twój powinien mimo wszystko bardziej się wykazać, jeśli ma wobec Ciebie większe plany. Chociaż mój M. też w sumie, bo ten związek wisi na włosku, przez jego beznadziejne zachowanie. Sama nie wiem co gorsze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieje, ze z Panem Uroczym wszystko będzie dobrze! ;)

    OdpowiedzUsuń