Mimo, że w sumie dzisiaj więcej tych pozytywnych aspektów w ciągu dnia, to zdecydowanie mam nie taki humor jakbym chciała.
Spotkałam się z moją kochaną D. i pojechałyśmy do stajni. Okazało się, że nie będziemy jeździć bo u konia był weterynarz i miała robione ząbki. Wyglądała dość komicznie, bo głupi jaś dalej działał i ledwo co kontaktowała ze światem. Więc rozdałyśmy chlebek koniom i poszłyśmy na spacer.
Uratowałam swoje wszystkie zgęstniałe lakiery do paznokci, dolewając do nich odrobiny zmywacza. W końcu mogę zmieniać kolory na paznokciach jak rękawiczki, bo już miałam dość mlecznego odcienia od odżywki.
Do tego wszystkiego zaczęła schodzić mi opuchlizna i już nie wyglądam jak chomik, albo raczej pół-chomik, bo spuchł mi węzeł tylko z jednej strony. Teraz mam tylko minimalnie powiększony i cieszę się jak dziecko, bo obeszło się bez lekarza.
Ale mimo wszystko jest mi jakoś tak dziwnie.
Zaczęłam przeglądać zdjęcia z liceum. Z sylwestra, z wycieczek (swoją drogą znalazłam tam jedno, które świetnie podsumowuje 3dniowe imprezowanie <ok>), przejrzałam zdjęcia ze studniówki, z otrzęsin naszych i tych które organizowaliśmy.. Zrobiło mi się strasznie smutno, bo właśnie do mnie dotarło że już nie spotkamy się we wrześniu. Spędziliśmy razem wspaniałe 4 lata!
A teraz co rusz dostaję informację, że ktoś będzie studiował w Poznaniu, ktoś we Wrocławiu, ktoś jeszcze gdzieś indziej. Ale jedno jest w porządku. Dobrze, że spełniają się nasze marzenia, przecież o to walczyliśmy przez 4 lata! I mimo, że osobno to kiedyś się spotkamy i każdy będzie chwalił się swoimi sukcesami, wierzę w to!
p.s Jakieś dziwne poruszenie u mnie na facebooku, co rusz zaczepia mnie jakiś inny facet, haha!
Mnie w zeszłe wakacje też było smutno, że nie zobaczę swojej klasy, a teraz już do tego przywykłam. Z kim chciałam mieć kontakt, z tym mam i to mi w zupełności wystarczy. U Ciebie na pewno też tak będzie! :)
OdpowiedzUsuńI też mam nadzieję, że już dziś wyszło u Ciebie słońce, a zły humor poszedł w niepamięć! :*