Przebrnęłam przez polski, matematykę a dzisiaj opuszczając mury szkoły skakałam z radości w duchu, że chemia już za mną!
Zupełnie nie obchodzi mnie (no może na tą malutką chwilę) jaki wynik uzyskam. Po prostu jestem niesamowicie radosna, że nie muszę już patrzeć w stronę układu okresowego i modlić się o proste zadania.
Fakt, dzisiaj niektóre z nich niemiło mnie zaskoczyły, ale były też takie które potrafiłam rozwiązać z zamkniętymi oczami.
Teraz została mi ta 'łatwiejsza' część i w przyszłym tygodniu będę mogła z radością oznajmić, że mam wakacje!
Aktualnie potrzebuję jakiejś silnej motywacji, aby ogarnąć prezentację na polski. Ciągle jestem w trakcie czytania 'Syzyfowych prac', które niemiłosiernie mi się dłużą. Ale liczę, że do czwartku je skończę, przed weekendem chcę mieć jeszcze pojęcie o czym chce mówić i w poniedziałek pięknie wszystko zaliczę!
W międzyczasie powtórzę słówka na czwartkowy niemiecki i dokończę materiał na piątkową biologię.
Ale teraz nic nie jest mi straszne - w końcu chemia za mną!
Uciekam robić coś pożytecznego, w końcu nie warto marnować każdej wolnej chwili!
Jak ja zazdroszczę Ci tych wakacji!
OdpowiedzUsuńWSZYSTKO JUŻ ZA NAMI!
OdpowiedzUsuńA mówiłam, że DAMY RADĘ, NIE? :DD