Ostatnio szczęście się do mnie uśmiechnęło i zaczęłam udzielać korepetycji z niemieckiego. Raz w tygodniu, po 60 minut. Zawsze jakiś grosz wpadnie do kieszeni, a szczerze przyznam, że bardzo się przyda. Moje wakacyjne plany wymagają już teraz odkładania pieniędzy, aby starczyło mi na wszystkie zaplanowane rzeczy.
Dzień kobiet był bardzo miły i choć nie mam swojej drugiej połówki, mogę teraz patrzeć z radością na wazon wypełniony kwiatami. Z samego rana miałam uśmiech na twarzy, bo gdy weszłam do kuchni znalazłam piękne tulipany i czekoladę od mojego taty, w szkole również nasi klasowi mężczyźni obdarowali nas tulipanami i słodkościami. Na sam koniec dnia otrzymałam jeszcze różyczkę od brata. Bardzo miło z ich strony!
Wczoraj również zaczęłam chodzić na korepetycje z niemieckiego, które mają przygotować mnie do ustnej matury. Prawie całą godzinę przegadałam po niemiecku i nie wiedziałam, że znam tyle słówek, haha.
W każdym razie trochę się podbudowałam i myślę, że tragedii nie będzie.
Do tego wszystkiego znam już dokładne terminy wszystkich matur i zdecydowanie mi się to nie podoba. Jak zaczynam 7 maja tak kończę 21 i mam bardzo krótkie przerwy pomiędzy poszczególnymi maturami. Ale trudno. Oby mieć to już wszystko za sobą!
A teraz chyba uciekam do geografii, coby jutro mieć mniej do roboty.
Ja już też znam swoje terminy, masakra! Ja kończę 20 maja! :(
OdpowiedzUsuńA angielski będę miała z tą wredną babą o której Ci pisałam... :(
Zobaczysz maturkę zdasz śpiewająco!
OdpowiedzUsuńSłońce było i się zmyło. Mam dość śniegu!!