sobota, 9 marca 2013

We've got tonight, who needs tomorrow?

Ciepło, które zawitało do nas na początku tygodnia szybko zamieniło się w minusową temperaturę i silny wiatr. Zdecydowanie zawiodłam się na pogodzie. Liczyłam, że już będzie pięknie i słonecznie.

Ostatnio szczęście się do mnie uśmiechnęło i zaczęłam udzielać korepetycji z niemieckiego. Raz w tygodniu, po 60 minut. Zawsze jakiś grosz wpadnie do kieszeni, a szczerze przyznam, że bardzo się przyda. Moje wakacyjne plany wymagają już teraz odkładania pieniędzy, aby starczyło mi na wszystkie zaplanowane rzeczy.

Dzień kobiet był bardzo miły i choć nie mam swojej drugiej połówki, mogę teraz patrzeć z radością na wazon wypełniony kwiatami. Z samego rana miałam uśmiech na twarzy, bo gdy weszłam do kuchni znalazłam piękne tulipany i czekoladę od mojego taty, w szkole również nasi klasowi mężczyźni obdarowali nas tulipanami i słodkościami. Na sam koniec dnia otrzymałam jeszcze różyczkę od brata. Bardzo miło z ich strony!

Wczoraj również zaczęłam chodzić na korepetycje z niemieckiego, które mają przygotować mnie do ustnej matury. Prawie całą godzinę przegadałam po niemiecku i nie wiedziałam, że znam tyle słówek, haha.
W każdym razie trochę się podbudowałam i myślę, że tragedii nie będzie.

Do tego wszystkiego znam już dokładne terminy wszystkich matur i zdecydowanie mi się to nie podoba. Jak zaczynam 7 maja tak kończę 21 i mam bardzo krótkie przerwy pomiędzy poszczególnymi maturami. Ale trudno. Oby mieć to już wszystko za sobą!

A teraz chyba uciekam do geografii, coby jutro mieć mniej do roboty.

2 komentarze:

  1. Ja już też znam swoje terminy, masakra! Ja kończę 20 maja! :(
    A angielski będę miała z tą wredną babą o której Ci pisałam... :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Zobaczysz maturkę zdasz śpiewająco!
    Słońce było i się zmyło. Mam dość śniegu!!

    OdpowiedzUsuń