wtorek, 8 stycznia 2013

Thema meines Vortrags lautet...

Jestem jednym wielkim kłębkiem nerwów, już raz udało mi się nawet z tego wszystkiego popłakać.

Nie wiem czy dam jutro radę, nie wiem czy będę wszystko pamiętać, nie wiem czy moja prezentacja się odpali, nie wiem czy zrozumiem pytania, nie wiem jaki dostanę temat, nie wiem czy w ogóle będę w stanie powiedzieć coś więcej od Guten Tag, nic nie wiem!

Chyba czeka mnie jutro najgorsze 50 minut dotychczasowego życia (a to śmieszne, bo dokładnie to samo mówiłam o egzaminie na prawo jazdy) i nawet o wiele bardziej podoba mi się wizja późniejszego dentysty niż tego całego cholernego egzaminu.

W dodatku wszyscy mnie dzisiaj denerwują. Jednemu już się oberwało, ale zdecydowanie na to zasłużył bo zupełnie nadszarpną moją i tak delikatną dzisiaj cierpliwość.

Milion razy powtarzałam swoją prezentację, za każdym razem mieszczę się w 6 minutach. To całkiem dobry czas, zwłaszcza że powinna ona trwać o 3 do 8 minut.
Pewnie i tak powtórzę ją dzisiaj jeszcze z tysiąc razy, bo chcę chociaż tą część umieć perfekcyjnie.

Z moim szczęściem jutro nie zdążę i będę biec jak głupia, aby wyrobić się na 8:45.

Postaram się dać z siebie wszystko, ale jak wyjdzie.. tego nikt nie wie!

2 komentarze:

  1. Przerabiałaś to w szkole? :D

    Będę się opiekować dwójką dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś na rozszerzeniu czy coś? Bo to już dosyć wysoka szkoła jazdy jak na moje germanistyczne oko :D

    Dzięki! Uwielbiam dzieci, ale wiadomo, cierpliwości nigdy za wiele :)

    OdpowiedzUsuń