Zdecydowanie przydałby mi się jeszcze jeden dzień na odpoczynek. Sobota minęła mi pod znakiem świętowania urodzin koleżanki, dlatego nawet teraz jestem jeszcze trochę nieprzytomna.
Swoją drogą sobotni poranek przywitał mnie lekkim mrozem i opadami śniegu. Z godzinę na godzinę śnieg sypał coraz gęściej i gęściej.
Jak już przyszykowałam się na imprezę i wyszłam z domu to okazało się, że na dworze przywitała mnie biała ściana śniegu. Tak gęstych i dużych płatków nie widziałam dawno!
Cała podróż do domu jubilatki zajęła mi jakieś półtorej godziny. Aż nie chce mi się wierzyć, że mieszkamy w tym samym mieście!
Razem z paroma znajomymi byliśmy pierwszymi gośćmi. Przywitaliśmy się i szybko udaliśmy na kanapy aby ogrzać nasze zmarznięte organizmy. Cytrynówka nam w tym pomogła i w wesołej atmosferze czekaliśmy na wszystkich gości.
Z chwili na chwilę ludzi przybywało i robiło się coraz weselej. Aparat poszedł w ruch i aż boję się przejrzeć to co powstało wczoraj pod wpływem chwili!
Przed północą musieliśmy opuścić mieszkanie jubilatki, ponieważ jej rodzice wracali do domu. W wesołych humorach udaliśmy się do klubu, gdzie bawiliśmy się do 4 rano.
Małe komplikacje nastąpiły przy powrocie do domu, ale na szczęście wszystko się udało i o godzinie piątek wkładałam już klucze do zamka.
Zameldowałam się rodzicom, że już wróciłam. Przez chwilę rozważałam nawet pomysł, aby się nie kłaść, bo inaczej prześpię cały dzień. Ale jednak zmęczenie i alkohol wzięły za wygraną.
Obudziłam się jakoś około 13 i od tamtej pory z łóżka wyszłam tylko parę razy. Stwierdziłam, że najlepiej będzie jak zrobię sobie dzień wolny od myślenia i spędzałam godziny na leżeniu i oglądaniu seriali.
Teraz się zastanawiam czy aby nie poczytać sobie trochę książki od biologii, bo we wtorek mamy potężny sprawdzian, a ja nawet nie zajrzałam do tematów.
Chociaż znając mnie i mój dzisiejszy stosunek do prac umysłowych pozostanę jeszcze przy oglądaniu seriali.
Padający śnieg nastroił mnie pozytywnie do nadchodzących świąt. I chociaż wiem, że będą one niezwykle pracowite ze względu na usty egzamin językowy i nadrabianie zaległości z chemii to zupełnie się tym nie przejmuję.
I chociaż ta cała otoczka świąt w pewnych momentach jest przesadzona, to czy jest coś piękniejszego od sypiącego śniegu i widoku kolorowych migających lampek?
Jednak żyjesz! Ale się cieszę! :D
OdpowiedzUsuńTo świetnie, że impreza się udała. Mam nadzieję, że ujrzę jakieś zdjęcia na facebooku z Twoim udziałem :D
Zimno, zimno, ale kocyk wszystko łagodzi! :)
Ach, święta! Już powoli zaczynam czuć tą atmosferę!
Mam podobnie, święta czuć w powietrzu :)
OdpowiedzUsuńHaha, i jak tam minął dzień? Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku :D
OdpowiedzUsuń