niedziela, 23 grudnia 2012
It's Christmas time
Już jutro Wigilia. Zapewne wyczekiwana przez wszystkich. W końcu będzie można usiąść w rodzinnym gronie, zajadać się pysznościami i po prostu spędzić razem czas.
Nastało to upragnione wolne, ten czas który możemy poświęcić na przyjemności. Chciałoby się rzec: Chwilo.. trwaj!
Od piątku w moim domu panuje ta tradycyjna i specyficzna przedświąteczna atmosfera. Mama od rana do wieczora krząta się w kuchni przygotowując co chwile jakieś specjalne smakołyki. Oczywiście mam w tym swój mały udział i pomagam jak tylko mogę. Mimo corocznej, świątecznej choroby.
Tak swoją drogą, to ten czas powinien być dla mnie radosny. Mimo miliona obowiązków na tak zwane po świętach mam swoje upragnione wolne. Powinnam wypoczywać i najważniejsze - wykurować się.
Ale jednak. Coś zaprząta moją głowę.
Wspomnienia. Dzielą się na te dobre i na te, których nie chcielibyśmy pamiętać. Zazwyczaj jest tak, że te pierwsze szybko ulatują nam z głowy a pozostajemy z tymi mniej miłymi.
Jak dziś pamiętam, jak w zeszłym roku o tej porze roku powoli zaczynałam znajomość z pewnym panem. Pamiętam nasze wielogodzinne rozmowy, które zazwyczaj trwały do późnych godzin nocnych. Planowanie imprez, wspólne spotkania. Potem byliśmy już parą, aby za chwile wszystko miało się rozpaść.
Staram się o tym nie myśleć, staram się to wywalić z głowy. Ale jak na złość, wszystko wraca.
Ale! Udało mi się jedno. W końcu się odważyłam i napisałam do mojego przyjaciela. Nie odzywałam się do niego przez dwa miesiące. Z własnej głupoty. Po prostu, przestraszyłam się sytuacji i stwierdziłam, że najlepszym wyjściem będzie brak kontaktu. To była najgłupsza rzecz jaka mi w życiu wpadła do głowy! Nie przypuszczałam, że można tak bardzo za kimś tęsknić!
W sumie śmieszna sytuacja, po prostu przyśnił mi się i stwierdziłam, że to znak! Najwyższa pora się odezwać.
Mogę być z siebie dumna, udało mi się. To znaczy - mam taką nadzieję. Od wczoraj rozmawiamy ze sobą non stop. Jak za starych dobrych czasów.
Dziś nawet, mimo choroby i ogólnej złej pogody, spotkaliśmy się. Nie mogliśmy długo cieszyć się swoim towarzystwem, ale zawsze to była chwila spędzona razem. Cieszę się, że wszystko wraca na dobry tor!
Życzę Wam wszystkim Wesołych Świąt, spędzonych w rodzinnym gronie, mnóstwa prezentów pod choinką oraz aby Nowy Rok okazał się jeszcze lepszym od tego!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

A, też jestem chora i to na święta...
OdpowiedzUsuń