Błogosławię tego, który wymyślił przenośne komputery. Serio! Jak dobrze jest siedzieć sobie pod ciepłą kołderką i móc jednocześnie korzystać z dobrodziejstw internetu!
Te szkolne dni minęły mi zdecydowanie szybko. Nim się obejrzałam, z poniedziałku zrobiła się środa, a ze środy piątek po południu. Zaliczyłam parę sprawdzianów albo i nie, pokłóciłam się trochę z nauczycielami i często pełniłam tylko funkcję dekoracyjną na lekcjach, tak jak dzisiaj na wosie.
Tak jak się spodziewałam matury z matematyki nie zaliczyłam. Trudno, podobno mam się tym nie przejmować tylko wziąć się do roboty i porządnie przygotować się do kolejnej próbnej, która już w styczniu.
Za to z biologii uzyskałam całe 48%, co jest trochę mało satysfakcjonujące ale patrząc, że pierwszy raz widziałam na oczy arkusz maturalny i dopiero od września a raczej października przygotowuję się do tej matury, to tragedii nie ma. To znaczy, tak sobie tłumaczę! Zobaczymy co będzie dalej.
Polski i niemiecki dalej nie sprawdzone, ale też nie liczę na jakieś wybitne wyniki..
Przygotowania do studniówki ruszyły w jakimś tam kierunku. W poniedziałek byliśmy na spotkaniu organizacyjnym w hotelu gdzie ma się ona odbyć. Pochodziliśmy po salach, ustaliliśmy gdzie polonez, gdzie zdjęcia i całą masę bardziej lub mniej ważnych rzeczy. Spotkanie trwało jakieś 30 minut i równie dobrze wszystko można było omówić przez telefon, ale skoro woleli ciągać nas taki kawał to już ich sprawa.
A jeśli chodzi o poloneza to zaczęliśmy już próby. Jak na razie wszystko jest śmiechu warte. Plus pozdrawiam siebie w pierwszej parze zwłaszcza wtedy kiedy nie ogarniam co do mnie ludzie mówią. Biedny mój partner, musiał myśleć za nas oboje, haha! Ale pod koniec już świetnie sobie radziliśmy i jako tako dwie najprostsze figury nam wszystkim wyszły. Schody zaczną się pewnie w poniedziałek kiedy dojdą koła i inne różne tego typu rzeczy. Ale przynajmniej będzie się z czego pośmiać!
We wtorek dzień prawdy, zobaczymy czy 10 lat nauki niemieckiego na coś się w ogóle przydały. Kolejny, zaraz po prawie jeździe i majowej maturze, ważny egzamin w moim życiu. A tak naprawdę, to wszystko zależy od tematu rozprawki, który wymyślili sobie jacyś cwani niemieccy uczeni, ot co!
Swoją drogą to nie wiem czy iść spać, czy obejrzeć jakiś serial czy może poczytać książkę? Nie ma to jak spędzać andrzejki samej w łóżku z laptopem na kolanach. Ale w sumie.. Odpoczynek też mi się należy i muszę zbierać siły na kolejny weekend gdzie zapowiada się świętowanie urodzin z moimi dziewczynami z klasy co równa się naprawdę z imprezowaniem przez duże I. Także dziś wypoczywam, aby następny weekend wybawić się za wszystkie czasy.
Chyba dlatego pójdę już spać. Może w końcu się wyśpię!
Dasz radę z tą maturką mówię Ci! Ja na próbnej z matmy miałam 50%, a na właściwej 75-85% jakoś w tym przedziale :P
OdpowiedzUsuńBędzie dobrze!!
Na pewno wszystko nadrobisz. I to śpiewająco :)
OdpowiedzUsuń