niedziela, 7 października 2012

Nowy początek

Początku są zawsze trudne. Ale najwyższa pora zacząć coś, osiąść gdzieś na stałe. Chyba potrzebuję takiego miejsca - znowu.

Październik na dobre zagościł już w naszych kalendarzach. Zresztą pogoda od trzech dni nieustannie nam o tym przypomina. Ciągły deszcz doprowadza mnie pomału do szaleństwa. Ogólnie to bardzo lubię taką pogodę - można posiedzieć sobie zawiniętej w koc z kubkiem gorącej herbaty, poczytać jakąś dobrą książkę ewentualnie obejrzeć jakiś film. Ale nie dziś, nie w ten weekend. Wszystko chyba polega na tym, że się nie wysypiam, że nie mam siły normalnie funkcjonować. Wstaję rano - jedyne o czym marzę to powrót pod ciepłą kołderkę, wracam ze szkoły - ląduję w łóżku. Aktualnie najchętniej całe życie bym przespała. Bo co niby bardziej ambitnego mam robić? Wychodzę z założenia, że matura sama się napisze, egzamin językowy sam się zda a ja nie muszę przykładać do tego najmniejszej wagi. 
Szkoda, że tak się nie stanie naprawdę. Nie mam już siły (a to dopiero październik!) walczyć z chemią (szkoda, że nie mam nawet jednej godziny w planie) i biologią. Do tego przecież w grudniu DSD i koniecznie muszę zabrać się za nadrabianie mojego 'ukochanego' niemieckiego. Bądź co bądź kiedyś go lubiłam... zanim poszłam do liceum, ot co. Muszę znaleźć jeszcze czas na przeczytanie Ludzi Bezdomnych (wcale nie mam tego zrobić na wtorek) i zrobić całą kartkę zadań z matmy. O i jeszcze matura z tego przedmiotu leży na drukarce i się do mnie uśmiecha. Potrzebuję lepszej organizacji czasu! Albo inaczej. Jakiegoś porządnego kopa energii, jakiejś zachęty abym miała siłę i chęci zabrać się za te stosy kartek, książek i zeszytów. 
Marzy mi się już maj, aby było po maturze. Żądam beztroskich dni, kiedy nie będę musiała się o nic martwić.

Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze studniówkowe dylematy i problemy (dlaczego niby nie mogę zatańczyć poloneza z osobą towarzyszącą?!). Do tego nurtujące mnie/nas pytanie 'zaprosi mnie czy nie?' Najlepiej by było jakby to wszystko szlag jasny trafił, wszystkie problemy rozwiązały by się same a ja miałabym to wszystko z głowy. Ale nie ma tak łatwo. Powoli zaczyna mnie to przerażać.

Zastanawiam się jak to wszystko będzie. Czy w końcu zdobędziesz się na odwagę i pokażesz, że zależy Tobie na mnie, czy dalej będziesz twierdził, że to nie to. Błagam zdecyduj się, bo ja nie wiem co robić. Uwielbiam jak się do mnie uśmiechasz, jak zagadasz, jak napiszesz na fejsie. Albo się zdecydujesz, albo daj spokój.

Chyba jednak najwyższa pora wrócić do tkanek i rozpuszczalności.

4 komentarze:

  1. Witaj Kochana! :*
    Strasznie się cieszę, że znów piszesz i jesteś! Tęskniłam, poważnie! Nie tylko Ty masz problem z organizacją czasu. Podobnie jak Ty jestem w lesie z przygotowaniami do matury i tak samo jak Ciebie, męczy mnie pogoda za oknem. Ale już nie raz radziłyśmy sobie z gorszymi problemami, więc i tym razem damy radę! Przecież jak nie my, to kto? :*

    Przesyłam Cię wielkiego kopniaka w tyłek (:D) pełnego motywacji i siły! Zabieraj się za matmę, chemie i co tam jeszcze masz, a ja wracam do okropnej fizyki, którą chcę mieć już z głowy!

    Nie przejmuj się także facetem, to jest niższy gatunek i nie jest wart Twoich nerwów.

    Tak, mówi to osoba, która ostatnimi czasy nie znała pojęcia: "przestań się starać, będzie chciał to wróci".

    Dzisiaj jestem mądrzejsza i nie będę więcej prosić się o miłość.

    Trzymaj się ciepło! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Uśmiecham się czytając Twoją notkę, bo moje sprzed roku pewnie wyglądały podobnie, a teraz umieram ze śmiechu myśląc o maturze i o tym, jaka to prosta sprawa, ale do tego pewnie dojdziesz jak będziesz trzymała świadectwo w ręku :-)

    A germanistyka... nie jestem w stanie odpowiedzieć po pierwszym tygodniu, szczerze mówiąc :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzwoniłabym co chwilę by móc usłyszeć Twój cudny głosik! <3
    Od tamtej pory zachwycam się nim nieustannie jak tylko sobie wspomnę :* !

    Mam siłę, której mi brakowało i przekazuję ją dalej.
    Całuski dla Ciebie!!! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam do mnie, doszłam do perfekcji, mogę jeść kurczaka codziennie! :-)

    Ja w ostatniej klasie obijałam się tak, że aż wstyd, także jest dla Ciebie nadzieja!

    Ja pisałam rozszerzoną maturę, która poszła mi moim zdaniem dobrze, ale to niebo a ziemia, zupełnie inny poziom, większe wymagania. Ja póki co jestem zadowolona, ale też trochę przerażona tym, co muszę nadrobić, także jeśli jesteś w klasie dwujęzycznej to powinna być to dla Ciebie bułka z masłem, bo pewnie gadasz bez problemu, a gramatykę masz w małym palcu :)

    OdpowiedzUsuń