Jestem z siebie dumna, że udało mi się wstać o 5:30 (co z tego, że nie mogłam wyłączyć budzika - ah te telefony dotykowe! Dowiozłam swoje kości na 7:25 i rozpoczęłam dzień od zadanek z chemii. Nawet przyjemnie się je robiło, zwłaszcza kiedy rozumiałam temat.
Dwa niemieckie minęły pod znakiem 'do cholery, co ja robię w tej klasie?!' a na trzecim dostaliśmy kolejne rozprawki i udaliśmy się na zaległe zdjęcie klasowe, do naszych sąsiadów zza ściany.
WOS to była katorga dla mojego umysłu, na polskim oglądamy Chłopów (spać, spać, spać!) a na matematyce powtarzałam w kółko pytanie z niemieckiego a na dodatek odliczałam minuty do końca lekcji.
W drodze powrotnej złapał nas deszcz i trochę zmokłam, bo noszenie ze sobą parasolki jest niemodne. Albo raczej niewygodne. Nieważne. Po prostu jak zwykle nie miałam jej przy sobie.
Swoją drogą mam jutro sprawdzian, a przepraszam KARTKÓWKĘ z WOSu która obejmuje jakieś 70 stron w książce i zachodzi na jakieś 3 tematy. Love dwójkę, na serio!
Uczyć się jeszcze do tego nie zaczęłam, bo po co? Przecież mam czas, ja się wyrobię. I wcale teraz nie rozżalam się z kumplami z klasy, że nic nie umiemy, że jest strasznie, że nie zdamy i tak dalej. Ale po co się uczyć, lepiej ponarzekać. No nie dam rady się za to zabrać, ni cholerę.
Koniec z WOSem, od dzisiaj oficjalnie nie jesteśmy już znajomymi. Nie lubimy się i koniec!
A jutro czeka mnie jeszcze dodatkowa biologia, aż się palę żeby siedzieć na siódmej godzinie i myśleć o tych wszystkich śmiesznych tkankach. Poza tym to śmieszne, że zajęcia dodatkowe są tylko dla rozszerzenia, a Ci co piszą podstawę niech się martwią sami. Spoko, dzięki! Jutro tylko wyjątek, a tak do matury mamy zająć się sami sobą. Ah, kocham moją szkołę, już to dziś pisałam!
Chyba pójdę zająć się tym cholernym WOSem, albo nie! Ponarzekam sobie jeszcze trochę, może samo się nauczy!
E tam, co to taki WOS XD Chrzań go! :D
OdpowiedzUsuńJa osobiście jutro dowiem się o jedynce z historii, bo zawaliłam ostatni sprawdzian, ale to nic! :D
O kurcze, przecież miałam Cię motywować!!!
Odwołuję wszystko, marsz do książki z wosu! :D
A tak naprawdę to wiem, że dasz sobie radę :*
Swoją szkołę też kocham <3 jak jej nie widzę ;3